Proliferzy żądają odwołania dyrekcji oleśnickiego szpitala

Red | Red
Proliferzy żądają odwołania dyrekcji oleśnickiego szpitala

Fundacja Pro-Prawo do Życia skierowała do starosty Sławomira Kapicy petycję o odwołanie zarządu szpitala w Oleśnicy. Ma ona związek – jak informuje fundacja – z  praktykami, które w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” opisywała wicedyrektor szpitala Gizela Jagielska.

Co czytamy w petycji? Oto jej treść. 

My dzisiaj na oddziale na przykład mamy trzy kobiety, które są w trakcie terminacji ciąży z powodu trisomii 21 [zespół Downa] i zagrożenia zdrowia psychicznego (…). Przed chwilą przeszły zabieg wstrzyknięcia chlorku potasu, zatrzymały się serca ich dzieci” – mówiła Gizela Jagielska.

Jak może wyglądać taka metoda aborcji opowiedział nawrócony aborcjonista dr Anthony Levatino, praktykujący ginekolog i położnik, który we wczesnym okresie swojej kariery lekarskiej wykonał ponad 1200 aborcji. Opis tej procedury przypomina na myśl praktyki rodem z obozów koncentracyjnych:

„Procedura aborcji trwa 3 lub 4 dni. W pierwszym dniu aborter używa dużej igły, aby wstrzyknąć dziecku substancję, która skutkuje nagłym zatrzymaniem krążenia. Aborter wsuwa igłę poprzez jamę brzuszną lub pochwę i wbija ją w dziecko. Celuje w jego głowę, tułów lub serce. Dziecko czuje ból i umiera. Następnie aborter wkłada listownicę do szyjki macicy, aby doprowadzić do jej rozszerzenia. Kobieta, czekając na rozszerzenie szyjki macicy przez listownicę, nosi w sobie martwe dziecko przez 2–3 dni. Drugiego dnia aborter upewnia się za pomocą USG, że dziecko jest martwe. Jeśli dziecko nadal żyje, wstrzykuje mu kolejną dawkę trucizny i kobieta wciąż musi czekać, aż w czasie skurczów wyda na świat martwego syna lub córkę. Jeśli dziecko nie wyjdzie w całości, rozpoczyna się procedura rozszerzenia i wyłyżeczkowania. Do rozczłonkowania ciała dziecka na kawałki aborter używa szczypiec i kleszczy. Kiedy wszystkie części ciała dziecka i łożysko zostaną usunięte z macicy, aborcja jest zakończona.” – opowiada dr Anthony Levatino. PZS w Oleśnicy jest placówką, w której wykonuje się obecnie około połowę wszystkich aborcji w Polsce (w 2022 roku 75 ze 161), w tym roku odsetek może być dużo wyższy (w pierwszej połowie roku w Oleśnicy zabito już 52 nienarodzone dzieci).  Prawie wszystkie aborcje, mimo, że wykonane z tzw. przesłanek psychiatrycznych, dotyczyły dzieci podejrzanych o choroby lub wady genetyczne. Opis aborcji zastrzykiem z chlorku potasu dotyczył dzieci z zespołem Downa. 

O sprawie związanej z konfliktem fundacji z oleśnicką ginekolożką pisaliśmy wielokrotnie. 

Nazywają ją mordercą i naczelnym rzeźnikiem szpitala. Ginekolożka zapewnia: nie przestraszymy się płodobusów

O aborcji, różańcu przed szpitalem, cesarskich cięciach i body positive. Rozmowa z ginekolożką Gizelą Jagielską

Udostępnij:
REKLAMA