Od myśliwskiego snu po renesans oazy Wirtembergów. Dlaczego mały Pokój zawstydza dziś Oleśnicę?

Red | Red
Od myśliwskiego snu po renesans oazy Wirtembergów. Dlaczego mały Pokój zawstydza dziś Oleśnicę?
Dzisiejszy Pokój udowadnia jednak, że pamięć historyczna nie zależy od wielkości budżetu, lecz od ludzi. FOT. WIESŁAW MAZURKIEWICZ
Oaza spokoju, wspaniałe fontanny, francuskie labirynty i zabytkowa oranżeria – tak wygląda dziś Pokój, dawna rezydencja księcia Karola Chrystiana Erdmanna Wirtemberga. Czy mała gmina potrafi lepiej zadbać o książęce dziedzictwo niż Oleśnica? Oleśniczanin Wiesław Mazurkiewicz odwiedził dawną osadę oleśnickiego władcy i nie kryje rozgoryczenia. W swoim poruszającym wpisie zestawia pietyzm, z jakim Pokój traktuje historię, z losem zabytków w samej Oleśnicy – zarastającym pomnikiem Złotych Godów, melinami pod murami zamku i wszechobecną betonozą.

Legenda głosi, że tę osadę książę Karol Chrystian Erdmann Wirtemberg dosłownie sobie wyśnił. Zmęczony polowaniem w matczynych lasach za Namysłowem zasnął wśród wzniesień, stawów i mieszanych borów. Spokój tego zakątka urzekł go do tego stopnia, że postanowił stworzyć tu rezydencję – z domem myśliwskim, późniejszym pałacem i gwiaździście rozchodzącymi się traktami. Tak narodziło się Carlsruhe, dzisiejszy Pokój. Miejscowość, która z czasem zyskała status uzdrowiska, gościła koronowane głowy – w tym króla Fryderyka Wilhelma – i stała się oczkiem w głowie oleśnickiego władcy. Dziś, po dekadach powojennej ruiny, dawna książęca oaza przeżywa spektakularny renesans. I staje się bolesnym wyrzutem sumienia dla samej Oleśnicy.

Osobistą i pełną goryczy refleksją na ten temat podzielił się mieszkaniec Oleśnicy, Wiesław Mazurkiewicz, który wybrał się do Pokoju z zamiarem odnalezienia w zaroślach choćby resztek dawnej świetności. Rzeczywistość, jaką tam zastał, całkowicie go zaskoczyła.

Wojenna hekatomba i powolna śmierć rezydencji

Historia ostatnich Wirtembergów na oleśnickim tronie to gotowy scenariusz na film. Para książęca cieszyła się w Oleśnicy ogromnym szacunkiem – z okazji 50. rocznicy ich ślubu mieszkańcy ufundowali monumentalny pomnik Złotych Godów, który po dziś dzień stoi przy zamkowych murach. Książę zmarł zaledwie rok po jubileuszu, a żona przeżyła go o trzy miesiące. Zgodnie z ostatnią wolą władcy, oboje spoczęli w ukochanym Pokoju.

Kres wspaniałej rezydencji przyniosła II wojna światowa. Wkroczenie Armii Czerwonej zakończyło się rzezią pozostałej ludności cywilnej i niemal całkowitym unicestwieniem miejscowości. Pałac oraz zabudowania zostały zburzone i spalone – ocalał jedynie kościół. Lata powojenne i okres PRL dopełniły dzieła dewastacji, degradując niegdysiejsze uzdrowiskowe miasto do roli skromnej wsi. Tam, gdzie stał pałac, urządzono rondo, a po monumentalnym, 250-hektarowym założeniu parkowym – łączącym kunszt stylu francuskiego z dzikością angielskiego krajobrazu – miały pozostać jedynie legendy.

Wieś, która dba o każdy detal

Dzisiejszy Pokój udowadnia jednak, że pamięć historyczna nie zależy od wielkości budżetu, lecz od ludzi. Spacer po dawnym parku książęcym okazał się dla oleśnickiego społecznika szokiem kulturowym – w najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu.

W Pokoju trwa kompleksowa rewitalizacja zabytkowych ogrodów. Na dawnym rondzie zachowano wiekowy platan pamiętający czasy książęce, a w pobliżu powstał imponujący mural. Odtworzono parkowe baseny z fontannami i rzeźbami, francuskie labirynty, niskie rabaty i małą architekturę ogrodową. Dawna oranżeria zyskała drugie życie – zaadaptowano ją na nowoczesną kawiarnię, bibliotekę oraz przestrzeń wystawienniczą. Wzrok przyciągają zabytkowa herbaciarnia na wodzie, stawy, rododendrony oraz najstarsza w Polsce sosna wejmutka. Całości dopełnia nowoczesna infrastruktura: automatyczne kosiarki pielęgnujące murawę, estetyczne parkingi oraz zadbane zaplecze sanitarne.

W Pokoju wyeksponowano niemal każdą ocalałą cegłę, pielęgnując pamięć o Wirtembergach z rzadko spotykanym pietyzmem.

Gorzki kontrast z Oleśnicą

Ta wizyta stała się dla Wiesława Mazurkiewicza pretekstem do bezkompromisowej oceny sytuacji w jego rodzinnym mieście. Zestawienie wiejskiego Pokoju z powiatową Oleśnicą wypada druzgocąco.

Wspomniany pomnik „Złotych Godów” przy oleśnickim zamku zarasta iglakami, stając się tłem dla libacji alkoholowych, podczas gdy tereny pod murami zamkowymi od lat borykają się z problemem dzikich wysypisk śmieci i melin.

W opinii autora w Oleśnicy dominuje „kult apartamentowców” i dążenie do maksymalnego dogęszczania zabudowy – nawet kosztem terenów rekreacyjnych. Na postulaty i petycje mieszkańców dotyczące powiększenia Parku Książąt Oleśnickich lokalne władze reagują wzruszeniem ramion i argumentem, że „zieleni w mieście jest pod dostatkiem”, a sam park zamkowy zdominowały przypadkowe instalacje w rodzaju ocynkowanych koszy do disc golfa.

Główny wniosek płynący z tej relacji jest jednoznaczny i bolesny: w niewielkim Pokoju dziedzictwem zarządzają pasjonaci zakochani w swojej małej ojczyźnie, podczas gdy w samej Oleśnicy historyczny potencjał i przestrzeń publiczna przegrywają w starciu z doraźnym zyskiem i mentalnością handlarzy gruntami.

Udostępnij:
REKLAMA