Koszmar na pl. Zwycięstwa trwa. Mieszkańcy: „To zabawa w kotka i myszkę”
Zatrzymanie jednej osoby, o którym informowano wcześniej, nie przyniosło żadnego rezultatu. Oleśniczanie wprost nazywają doniesienia o opanowaniu sytuacji fikcją.
– To, co wczoraj pisały media – że radni dziękują policji i sytuacja jest pod kontrolą – to bzdury. Policja jest całkowicie bezradna – relacjonuje wzburzony mieszkaniec okolicy. – To jest wzajemne ganianie się. Grupy rzucają petardami, a radiowóz po prostu jeździ w kółko wokół placu. Powinno tu wjechać pięć albo i dwadzieścia radiowozów, odciąć teren, wszystkich spisać. Przecież w 90 procentach to są nieletni. Wzywać rodziców na komendę i bezwzględnie karać finansowo!
Czytaj także:
Mieszkańcy podkreślają, że obecność oznakowanych patroli nie robi na chuliganach żadnego wrażenia, a interwencje przypominają zabawę w chowanego.
– To już się robi nie do zniesienia. Cały czas strzelają, a służby nic z tym nie robią. Przecież od czegoś ta policja jest, a wygląda to tak, jakby bali się zareagować – mówi kolejna mieszkanka, przerywając na moment rozmowę z powodu kolejnego wybuchu. – O, teraz znowu strzelają! Człowiek powoli przestaje zwracać uwagę, bo wie, że zgłoszenia nic nie dają. Tu potrzebne są patrole po cywilnemu, które złapią ich na gorącym uczynku. Jeżdżenie oznakowanym radiowozem po płycie placu niczego nie zmieni.
Problem ten był dzisiaj poruszany również podczas sesji Rady Miasta Oleśnicy. Burmistrz Adam Horbacz zapewniał radnych i mieszkańców, że sprawa nie jest bagatelizowana i była przedmiotem rozmów z komendantem powiatowym policji. Zapewniano wówczas, że problem zostanie szybko i skutecznie rozwiązany.
Mieszkańcy domagają się natychmiastowych, radykalnych działań i stałej obecności funkcjonariuszy, zanim komuś stanie się krzywda. Do tematu będziemy wracać.