Szefowa oświaty uspokaja, radni pytają o wyniki jedynki i mniejsze klasy

Red | Red
Szefowa oświaty uspokaja, radni pytają o wyniki jedynki i mniejsze klasy
Sytuację w miejskich szkołach referowała dyrektor Zespołu Oświaty Samorządowej w Oleśnicy Grażyna Dłubakowska.
Podczas dzisiejszej sesji Rady Miasta Oleśnicy jednym z wiodących punktów obrad była debata nad stanem i przyszłością miejskiej oświaty. Dyskusję zdominowały kwestie nieuchronnych zmian demograficznych, liczebności oddziałów klasowych oraz wyraźnych dysproporcji w wynikach osiąganych przez poszczególne placówki.

Sytuację w miejskich szkołach referowała dyrektor Zespołu Oświaty Samorządowej w Oleśnicy Grażyna Dłubakowska. Odnosząc się do nadchodzącego niżu demograficznego, szefowa ZOS tonowała emocje:

– Konieczne będzie podjęcie kroków i dostosowanie oferty do zmieniających się warunków demograficznych, ale na razie nie ma takiej potrzeby, uspokajam – mówiła Grażyna Dłubakowska, zapewniając, że miasto podejmuje starania, by zachęcić rodziców do posyłania dzieci do oleśnickich szkół. – Robimy wszystko, by rodzice wybierali dla swoich dzieci miejsca w naszych placówkach oświatowych.

W kontekście spadającej liczby uczniów głos zabrała radna Beata Krzesińska, pytając o możliwość systemowego zmniejszenia liczebności klas: – Czy pochyla się pani też nad tematem, by zmniejszyć zespoły klasowe? Uważam, że jest to bardzo korzystne dla dzieci, nauczycieli i rodziców – pytała radna.

– To jest sytuacja krajowa, nie tylko oleśnicka, ale powtórzę: na ten moment nie mamy powodów do zmartwień – odpowiadała dyrektor ZOS.

Ożywienie na sali wywołały dane zaprezentowane w raporcie o wynikach nauczania. Zwrócił na nie uwagę radny Dawid Jankowski: – Z przedstawionego zestawienia wynika, że rezultaty uczniów „jedynki” są o 15–20 procent gorsze niż innych szkół. Czy państwo analizowaliście przyczyny? – dociekał radny.

Grażyna Dłubakowska wyjaśniła powody tej dysproporcji, wskazując na specyfikę placówki i strukturę uczęszczających do niej uczniów. Jak podkreśliła, w Szkole Podstawowej nr 1 funkcjonują m.in. oddziały przysposabiające do pracy: – Ta dysproporcja wynika z tego, że w jedynce są klasy przysposabiające do zawodu. To są te dzieci, które często same muszą o siebie zadbać – tłumaczyła szefowa ZOS, wskazując na trudną sytuację życiową i socjalną części podopiecznych placówki.

Udostępnij:
REKLAMA