Finał głośnej afery. Kontrowersyjny lokal przy Rynku 53 wraca do miasta

Red | Red
Finał głośnej afery. Kontrowersyjny lokal przy Rynku 53 wraca do miasta
Niemal 90-metrowy lokal w ścisłym centrum Oleśnicy, który wiosną stał się epicentrum politycznej burzy, wkrótce ponownie trafi pod skrzydła miasta. Jak udało nam się ustalić, dotychczasowa najemczyni złożyła w piątek w Zakładzie Budynków Komunalnych wypowiedzenie umowy. Z naszych informacji wynika, że przedsiębiorczyni poprosiła o skrócenie okresu wypowiedzenia. Formalnie lokal wróci do zasobów miejskich już 1 lipca, a następnie zostanie wystawiony na otwarty przetarg pod wynajem. Szybka rezygnacja kończy – przynajmniej w kwestii samej umowy – jeden z najbardziej kontrowersyjnych epizodów w polityce lokalowej oleśnickiego magistratu.

Przypomnijmy: sprawa lokalu przy Rynku 53 została nagłośniona wiosną, ściągając lawinę krytyki na władze miasta. Głównym punktem sporu była drastycznie zaniżona stawka najmu za nieruchomość położoną w najbardziej atrakcyjnej „strefie I A”.

Podczas gdy rynkowe stawki w tej lokalizacji sięgają 56 zł netto za metr kwadratowy, a cena wywoławcza z 2023 roku wynosiła 35 zł, najemczyni otrzymała lokal za zaledwie 11 zł za m². W efekcie, za niemal 90-metrową przestrzeń handlową płaciła zaledwie 980 zł miesięcznie. Radny Paweł Bielański z Nowej Nadziei wskazywał wprost, że tak rażąco niska kwota – stanowiąca 30% wartości wywoławczej – została przyjęta na podstawie osobistego, pisemnego polecenia burmistrza.

Fundacja w tle i zablokowana konkurencja?

Pikanterii sprawie dodawały okoliczności zawarcia umowy, ujawnione przez działaczy Nowej Nadziei. Zwracali oni uwagę na szereg nieprawidłowości. Początkowo lokal miał zostać przeznaczony dla fundacji „Made in Oleśnica”, co miało być argumentem za gigantyczną obniżką. Ostatecznie jednak umowę zawarto z osobą fizyczną prowadzącą jednoosobową działalność gospodarczą.

Podczas wiosennej konferencji przytoczono relację innego przedsiębiorcy, który chciał ubiegać się o to miejsce. W urzędzie miał usłyszeć, że „lokal jest już przeznaczony dla innej osoby i wszystko jest przygotowane”, co w praktyce uniemożliwiło jakąkolwiek konkurencję.

Ostatecznie, wynajmująca lokal przedsiębiorczyni złożyła wypowiedzenie, a w lokalu nie będzie też działała Fundacji. Chyba że przystąpi do otwartego przetargu na równych zasadach z innymi chętnymi.

Udostępnij:
REKLAMA