Finał głośnej afery. Kontrowersyjny lokal przy Rynku 53 wraca do miasta
Przypomnijmy: sprawa lokalu przy Rynku 53 została nagłośniona wiosną, ściągając lawinę krytyki na władze miasta. Głównym punktem sporu była drastycznie zaniżona stawka najmu za nieruchomość położoną w najbardziej atrakcyjnej „strefie I A”.
Podczas gdy rynkowe stawki w tej lokalizacji sięgają 56 zł netto za metr kwadratowy, a cena wywoławcza z 2023 roku wynosiła 35 zł, najemczyni otrzymała lokal za zaledwie 11 zł za m². W efekcie, za niemal 90-metrową przestrzeń handlową płaciła zaledwie 980 zł miesięcznie. Radny Paweł Bielański z Nowej Nadziei wskazywał wprost, że tak rażąco niska kwota – stanowiąca 30% wartości wywoławczej – została przyjęta na podstawie osobistego, pisemnego polecenia burmistrza.
Fundacja w tle i zablokowana konkurencja?
Pikanterii sprawie dodawały okoliczności zawarcia umowy, ujawnione przez działaczy Nowej Nadziei. Zwracali oni uwagę na szereg nieprawidłowości. Początkowo lokal miał zostać przeznaczony dla fundacji „Made in Oleśnica”, co miało być argumentem za gigantyczną obniżką. Ostatecznie jednak umowę zawarto z osobą fizyczną prowadzącą jednoosobową działalność gospodarczą.
Podczas wiosennej konferencji przytoczono relację innego przedsiębiorcy, który chciał ubiegać się o to miejsce. W urzędzie miał usłyszeć, że „lokal jest już przeznaczony dla innej osoby i wszystko jest przygotowane”, co w praktyce uniemożliwiło jakąkolwiek konkurencję.
Ostatecznie, wynajmująca lokal przedsiębiorczyni złożyła wypowiedzenie, a w lokalu nie będzie też działała Fundacji. Chyba że przystąpi do otwartego przetargu na równych zasadach z innymi chętnymi.