Bolesny rachunek z 2011 r. Jak inwestycja za 20 mln zł zamieniła się w niekończący się proces sądowy
Spór między Miastem Oleśnica a wykonawcą kompleksu sportowo-rekreacyjnego – upadłą warszawską spółką Tiwwal – to jedna z najdłuższych i najbardziej kosztownych batalii prawnych w historii dolnośląskich samorządów.
Geneza konfliktu: budowa Atola i upadłość wykonawcy
Wszystko zaczęło się na przełomie pierwszej i drugiej dekady lat 2000. Tiwwal wygrał przetarg na budowę kompleksu rekreacyjnego obejmującego lodowisko z funkcją kortów tenisowych, zaplecze socjalne, strefę fitness oraz rozbudowę basenu. Całość warta była wówczas około 20 mln zł.
Szybko pojawiły się jednak opóźnienia, spory techniczne oraz problemy z płynnością finansową wykonawcy, które ostatecznie doprowadziły do upadłości spółki. Zostawiła ona po sobie nieopłaconych podwykonawców, którym – zgodnie z przepisami o zamówieniach publicznych – należności musiało pokrywać miasto, a także lawinę wzajemnych roszczeń sądowych.
Rok 2017: Obrona przed roszczeniem na 36 mln zł
Najbardziej niebezpieczny dla Oleśnicy moment nastąpił w marcu 2017 roku. Sąd Okręgowy we Wrocławiu wydał wówczas szokujący dla magistratu wyrok: nakazał miastu zapłatę na rzecz syndyka Tiwwalu kwoty ponad 23,6 mln zł, co wraz z odsetkami dawało gigantyczną sumę około 36 mln zł – stanowiącą blisko jedną czwartą całego ówczesnego budżetu Oleśnicy.
O co wtedy poszło?
Chodziło o wymiennik ciepła do topielnika lodu na lodowisku (urządzenie odzyskujące ciepło z agregatów chłodniczych). Zmiana technologii wymagała dokumentacji zamiennej, a syndyk twierdził, że miasto spóźniło się z jej dostarczeniem i naliczył astronomiczne kary umowne.
Władze Oleśnicy podnosiły, że drobne korekty leżały w gestii nadzoru autorskiego, a umowa nie przewidywała tak skonstruowanych kar.
Zdając sobie sprawę ze skali zagrożenia, samorząd zmienił strategię procesową i zatrudnił renomowaną kancelarię prawną SPCG (prof. Zbigniewa Ćwiąkalskiego). Ruch okazał się kluczowy.
23 sierpnia 2017 r.: Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w całości oddalił roszczenie syndyka. Sąd uznał, że kary umowne w kontrakcie zostały zastrzeżone wyłącznie w wypadku nieterminowego przekazania dokumentacji wprost w nim wymienionej, a nie projektów zamiennych. Miasto uniknęło widma drastycznych cięć budżetowych i wieloletniego paraliżu inwestycyjnego, a burmistrz Kołaciński komentował wówczas: „Nad Oleśnicą znów zaświeciło słońce, a budżet jest bezpieczny”.
Nowa odsłona sporu: Kolejny proces i nakaz zapłaty 12,5 mln zł
Wygrana sprzed lat nie zamknęła jednak wszystkich frontów. Przed sądami toczyły się inne wątki rozliczeń z 2011 roku. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Oleśnicy obecne władze poinformowały o kolejnym prawomocnym rozstrzygnięciu – tym razem skrajnie niekorzystnym dla kasy miejskiej.
Czytaj także:
Jak przekazała skarbnik miasta Joanna Jarosiewicz, samorząd przegrał w dwóch instancjach sprawę dotyczącą rozliczenia końcowej faktury za budowę Atola.
O co toczy się obecna gra? W 2011 roku miasto potrąciło z ostatniej faktury wykonawcy kary umowne za opóźnienia oraz zabezpieczenie należytego wykonania umowy (jak wskazuje ratusz – na wniosek lidera konsorcjum). Kary te miały być wcześniej potwierdzone w innym postępowaniu.
Sądy obu instancji uznały jednak, że potrącenie było nienależne i nakazały miastu zapłatę 12,5 mln zł.
– Sprawa miała miejsce ponad dekadę temu i dotyczy 2011 roku. Większości z nas nie było wtedy na tej sali, mnie również. To sprawa bardzo odległa i bolesna, ale musimy stawić jej czoła – komentował burmistrz Adam Horbacz.
Co dalej? Skarga kasacyjna i wstrzymany wyrok
Mimo niekorzystnego wyroku władze Oleśnicy uspokajają mieszkańców. Sąd Apelacyjny przychylił się do wniosku magistratu i wstrzymał wykonanie wyroku. Oznacza to, że miasto nie musi na ten moment wypłacać 12,5 mln zł.
Sprawę ponownie poprowadzi sprawdzona w 2017 roku kancelaria prawna. Miasto przygotowuje skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, licząc na uchylenie orzeczeń obu instancji.
Włodarze zaznaczają, że przyjęcie kasacji do rozpoznania nie następuje automatycznie i gmina musi zabezpieczyć się na każdy scenariusz finansowy. Niemniej w Oleśnicy rozpoczyna się kolejna runda sądowego serialu, który od kilkunastu lat nie pozwala miastu zapomnieć o cenie, jaką przyszło mu zapłacić za budowę kompleksu Atol.