Niesamowity finał poszukiwań po 42 latach! „Baśka z Oleśnicy” odnaleziona dzięki telewizji i… rodzinnym stronom

Red | Red
Niesamowity finał poszukiwań po 42 latach! „Baśka z Oleśnicy” odnaleziona dzięki telewizji i… rodzinnym stronom
Pani Barbara pojawiła się w Centrum Dziedzictwa Kulturowego i Archeologicznego Gminy Hrubieszów całkowicie niespodziewanie, w towarzystwie swojego kuzyna Józefa. fot. WIOSKA GOTÓW W MASŁOMĘCZU/FB
Muzeum im. ks. Stanisława Staszica w Hrubieszowie doprowadziło do szczęśliwego końca jedną z najbardziej niezwykłych, detektywistycznych zagadek tego roku. List z 1984 roku, napisany pod wpływem impulsu przez zrezygnowaną studentkę administracji, połączył po dekadach Dolny Śląsk z Lubelszczyzną.

Pracownicy hrubieszowskiego muzeum na co dzień zajmują się odkrywaniem tajemnic ukrytych w ziemi. Tym razem jednak ich uwaga skupiła się na zagadce zapisanej na pożółkłej kartce. W archiwach prof. Andrzeja Kokowskiego, wybitnego badacza Gotów, odnaleziono wyjątkowy list datowany na 12 czerwca 1984 roku.

Autorka, podpisująca się po prostu jako „Baśka”, wysłała go po wysłuchaniu radiowej audycji o akcji „Lato z archeologią”. Studentka drugiego roku „niezmiernie nudnego” kierunku, jakim była dla niej administracja, postanowiła zawalczyć o swoje marzenia. Jak wspominała, wybrała ten kierunek tylko dlatego, że „dobrzy ludzie” odradzali jej archeologię, strasząc brakiem perspektyw.

List, pełen młodzieńczego buntu i pasji, stał się jednym z symboli nadchodzącej, liczącej 312 stron książki prof. Kokowskiego pt. „A w Masłomęczu!”

„Muszę się przyznać, że już dawno tak szybko nie podjęłam decyzji. Usłyszałam dziś w radiu o akcji dotyczącej archeologii i pomyślałam sobie: czemu nie? Czemu nie miałabym spróbować zrealizować swoich młodzieńczych marzeń? (…) To ten mój pierwszy list! Jak się nie chcecie, no to trudno…”

Muzeum rozpoczęło ogólnopolską akcję poszukiwawczą. Główny trop prowadził na Dolny Śląsk – w nagłówku listu widniała bowiem Oleśnica.

Teleexpress odmienił wszystko

Przez długie tygodnie poszukiwania tajemniczej Baśki, w które zaangażowały się media ogólnopolskie i władze Oleśnicy, nie przynosiły rezultatu. Wydawało się, że odnalezienie autorki jednego z setek listów wysyłanych na wykopaliska w latach 80. graniczy z cudem. Przełom nastąpił 7 sierpnia, i to w sposób iście filmowy.

Pani Barbara pojawiła się w Centrum Dziedzictwa Kulturowego i Archeologicznego Gminy Hrubieszów całkowicie niespodziewanie, w towarzystwie swojego kuzyna Józefa. To właśnie on kilka dni wcześniej usłyszał w Teleexpressie o poszukiwaniach „Baśki z Oleśnicy” i błyskawicznie skojarzył fakty.

Kobieta po niemal czterech dekadach wreszcie stanęła twarzą w twarz z ludźmi, którzy od miesięcy próbowali ją odnaleźć, wywołując ogromne wzruszenie u obu stron.

Zaskakujący splot losów

Życie dopisało do tej historii najbardziej nieprawdopodobny epilog. Okazało się, że Barbara z domu Wilkos od zawsze była związana z ziemią hrubieszowską. Jej ojciec pochodził z pobliskiego Terebińca i to właśnie stamtąd po wojnie wyjechał na Dolny Śląsk, gdzie założył rodzinę. Pani Barbara jako dziecko spędzała wakacje u stryja pod Hrubieszowem, jednak do samego Masłomęcza nigdy nie dotarła. Udało się to dopiero teraz, dopinając klamrą historię rozpoczętą w latach osiemdziesiątych.

Piękny happy end

List „Baśki” z 1984 roku, wybrany jako symbol młodzieńczych pasji i marzeń, spełnił swoje zadanie w stu procentach. Finał tej historii poruszył wszystkich zaangażowanych w akcję.

Zastępczyni burmistrza Oleśnicy Edyta Małys-Niczypor, która wcześniej aktywnie wspierała akcję poszukiwawczą, nie kryje radości:

„Dostałam właśnie wiadomość od Pana Bartłomieja Barteckiego, Dyrektora Hrubieszowskiego Muzeum, że ta niezwykła opowieść sprzed 42 lat doczekała się swojego pięknego happy endu! Ślad z przeszłości połączył po latach Oleśnicę z Hrubieszowem.”

Niekiedy wystarczy jeden impuls, krótka audycja w radiu i jeden wysłany list, by po niemal pół wieku dopisać do swojego życia zupełnie nowy, piękny rozdział.

Czytaj także:

Udostępnij:
REKLAMA