Nowe fakty w sprawie 24-latki z Oleśnicy zatrzymanej w Libii. Konsul dotarł do aktywistów
Z najnowszych ustaleń wynika, że wolontariusze są obecnie przetrzymywani w koszarach policji we wschodniej części Libii. Do uwięzionych dotarł Filippo Colombo, konsul generalny Włoch w Bengazi.
– Włoskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało, że konsul zastał ich w dobrym stanie, ale warunki sanitarne, w jakich ich trzymają, pozostawiają wiele do życzenia – mówi „Wyborczej” Sylwia Kwoczała, mama Laury.
Po stanowczej interwencji włoskiego dyplomaty lokalne władze wschodniej Libii zgodziły się na pewne ustępstwa. Zatrzymanym pozwolono wziąć prysznic i zmienić ubrania. Obiecano im również zapewnienie lepszego zakwaterowania.
Mimo tych działań, przyszłość całej grupy wciąż stoi pod znakiem zapytania. Rodzina nie ma bezpośredniego kontaktu z Laurą, a sprawę dodatkowo utrudnia fakt, że Polska nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych z Libią Wschodnią. Losy naszej mieszanki próbuje obecnie ustalać polski konsul rezydujący w Tunisie. Jak przekazała mama 24-latki, na ten moment nie ma jeszcze żadnych konkretnych informacji o procedurach ewentualnej deportacji.
Jak doszło do zatrzymania?
Laura Kwoczała brała udział w Globalnej Flotylli Sumud – międzynarodowej misji cywilnej, której celem było przełamanie izraelskiej blokady Strefy Gazy i dostarczenie tam pomocy humanitarnej (żywności, wody i leków). Lądowy konwój ruszył z Algierii na początku kwietnia, a Laura dołączyła do niego 7 maja.
Dziesięć dni później, 17 maja, około 6 kilometrów od granicy Wschodniej Libii w Sirte, uczestnicy zostali zatrzymani przez siły Khalifa Haftara. Aktywiści rozbili obóz i rozpoczęli negocjacje w sprawie przejazdu. Laura, jako politolożka, weszła w skład 10-osobowej grupy prowadzącej te rozmowy (obok obywateli m.in. USA, Włoch, Hiszpanii czy Argentyny).
Nagłe urwanie kontaktu
Sytuacja stała się dramatyczna w niedzielę, 24 maja. Około godziny 9 rano Laura wysłała do mamy wiadomość, że ruszają na kolejną turę rozmów. Około 15:30 negocjatorzy przekazali reszcie konwoju, że podjechały do nich trzy vany. Od tamtego momentu telefon dziewczyny milczy. Do tej pory nikt z tej grupy nie skontaktował się z bliskimi.
Bliscy Laury z niepokojem czekają na kolejne oficjalne komunikaty i bezpieczny powrót 24-latki do domu.