Nowa Nadzieja ostro odpowiada staroście: „Prosimy wskazać te skandale”

Red | Red
Nowa Nadzieja ostro odpowiada staroście: „Prosimy wskazać te skandale”
Miał być tekst o kontrowersyjnej roli starosty w internetowej grupie ostrzegającej przed policją, a wybuchła wielowątkowa polityczna awantura. Po naszej publikacji i oświadczeniu Wojciecha Paszkowskiego, do tablicy wywołana została Konfederacja. Działacze Nowej Nadziei nie przebierają w słowach, domagają się od włodarza powiatu dowodów i wytykają mu powiązania z innym lokalnym portalem.

Punktem wyjścia była nasza publikacja, w której ujawniliśmy, że Wojciech Paszkowski, pełniący od czerwca funkcję starosty oleśnickiego (szef lokalnych struktur Koalicji Obywatelskiej), figuruje jako administrator na facebookowej grupie „Oleśnica – Gdzie Suszą Miśki”.

Zwróciliśmy w tekście uwagę na wyraźny dysonans: z jednej strony starosta z urzędu odpowiada za bezpieczeństwo i oficjalnie dziękuje policjantom za ich pracę (np. podczas niedawnego święta policji), z drugiej – widnieje jako administrator w miejscu, którego dewizą jest hasło „nie dajmy się złapać”.

Starosta kontratakuje i wywołuje Konfederację

Po publikacji starosta Wojciech Paszkowski opublikował oświadczenie. Tłumaczył w nim, że członkiem i administratorem grupy został wiele lat temu, zanim objął funkcje publiczne, a obecnie nie wykazuje tam żadnej aktywności.

W swoim stanowisku starosta przeszedł jednak do kontrataku, zarzucając naszemu portalowi m.in. korzystanie ze zdjęć z owej grupy oraz przypominając o przegranej przez redaktora sprawie o sprostowanie prasowe. Najwięcej emocji wzbudził jednak końcowy fragment oświadczenia, w którym W. Paszkowski ocenił:

(…) redakcja – w mojej ocenie – wydaje się pomijać wiele ważnych i skandalicznych faktów dotyczących działalności środowiska Prawa i Sprawiedliwości i Konfederacji, za to publikuje treści uderzające we władze miasta, powiatu i Koalicję Obywatelską – napisał starosta.

Nowa Nadzieja żąda dowodów. „Zasłona dymna”

Te słowa nie przeszły bez echa. Wywołani do tablicy działacze oleśnickiego oddziału Nowej Nadziei (część Konfederacji) wydali oświadczenie, w którym stanowczo odcinają się od zarzutów starosty i żądają od niego konkretów.

Prawicowi działacze zarzucają Wojciechowi Paszkowskiemu, że ten próbuje wciągnąć ich w swoją „osobistą wojnę z lokalnymi mediami”.

Skoro pan starosta zdecydował się rzucić takie oskarżenie publicznie, oczekujemy równie publicznej odpowiedzi: Jakie konkretnie afery, skandale lub nieprawidłowości dotyczące oleśnickich struktur Konfederacji ma Pan na myśli? Jeżeli posiada Pan wiedzę o takich sprawach, prosimy je przedstawić. Nazwiska, daty, dokumenty, konkretne zdarzenia. Jesteśmy gotowi się do nich odnieść – piszą w oświadczeniu członkowie Zarządu (Łukasz Kociński, Paweł Bielański, Remigiusz Szczuraszek, Michał Pawelec i Jan Czechowski).

Politycy Nowej Nadziei uważają, że rzucanie oskarżeń bez pokrycia to próba odwrócenia uwagi od sedna problemu. „Oczekujemy, że nazwa Konfederacji przestanie służyć jako zasłona dymna w sporze, który rozpoczął się przecież od pytań dotyczących samego Wojciecha Paszkowskiego” – czytamy w piśmie.

Lokalne media i publiczne pieniądze

Konfederacja postanowiła pójść o krok dalej. Skoro starosta sam wywołał temat rzetelności i bezstronności mediów, działacze Nowej Nadziei postanowili przypomnieć o relacjach W. Paszkowskiego z innym lokalnym wydawcą.

Pan starosta przez lata był związany z portalem MojaOleśnica, który dziś prowadzi jego brat. W tej sytuacji pytania o bezstronność lokalnych mediów, ich relacje z władzą oraz finansowanie z pieniędzy samorządowych są jak najbardziej uzasadnione (…). Czy portal prowadzony przez brata urzędującego starosty, korzystający jednocześnie ze środków samorządowych, może być postrzegany jako całkowicie niezależny obserwator lokalnej polityki? – pytają retorycznie sygnatariusze oświadczenia.

Na koniec swojego apelu politycy Nowej Nadziei apelują do starosty, by zajął się tym, do czego został powołany: drogami, szpitalem i szkołami. Zaznaczają jednak, że nie boją się debaty, pod warunkiem, że będzie oparta na dowodach.

Panie Starosto, prosimy wskazać choć jeden „skandaliczny fakt” dotyczący oleśnickiej Konfederacji, o którym według Pana lokalne media milczą. Czekamy – kończą swoje oświadczenie.

Wpis kolegów z Nowej Nadziei skomentował też radny Paweł Bielański:

Rozumiem brak doświadczenia na stanowisku starosty, ale zupełną nowością jest takie postępowanie starosty i jego postrzeganie zasad demokracji. Powszechnie wiadomo, że w systemie demokratycznym, również na szczeblu samorządowym, podstawową misją dziennikarzy jest kontrolowanie tych, którzy realnie dysponują publicznymi pieniędzmi, podejmują decyzje administracyjne i posiadają władze wykonawczą. Opozycja bezpośredniej władzy sprawczej nie posiada, nie dysponuje środkami publicznymi, zatem nie sposób ocenić działań opozycji analogicznie jak rządzących. Władza wykonawcza odpowiada przed mieszkańcami za stan dróg, szpitali, szkół i finanse powiatu. Opozycja odpowiada jedynie za recenzowanie tych działań i proponowanie alternatyw. Domaganie się od mediów „patrzenia na ręce opozycji” to klasyczne odwrócenie wektorów kontroli społecznej – napisał.

Czy Wojciech Paszkowski odpowie na to rzucone wprost wyzwanie i przedstawi obiecywane „skandale”? Będziemy przyglądać się rozwojowi tej sytuacji.

Udostępnij:
REKLAMA