Burza o stypendia w Oleśnicy. Petycja bez rozpatrzenia, ale na komisji zawrzało: „Ukaraliście zdolne dzieci!”

Katarzyna Kijakowska | Katarzyna Kijakowska
Burza o stypendia w Oleśnicy. Petycja bez rozpatrzenia, ale na komisji zawrzało: „Ukaraliście zdolne dzieci!”
Ewa Bieniek, Magdalena Kopecka, Katarzyna Jurzyk - posiedzenie komisji skarg, wniosków i petycji.
Czwartkowe posiedzenie komisji skarg, wniosków i petycji oleśnickiej Rady Miasta przyniosło niezwykle burzliwą dyskusję na temat nowych kryteriów przyznawania miejskich stypendiów naukowych. Przedmiotem obrad miała być petycja wniesiona przez mieszkankę Magdalenę Kopecką, poparta 160 podpisami w internecie. Ostatecznie – z przyczyn formalnych – pismo pozostało bez oficjalnego rozpatrzenia, co jednak nie powstrzymało ostrej wymiany zdań między wnioskodawczynią a radnymi.

Przypomnijmy: od 1 września w Oleśnicy weszły w życie nowe, znacznie surowsze reguły wspierania uzdolnionych uczniów. Dotychczasowy próg średniej ocen, który wynosił 5,5, podniesiono aż do 5,8, utrzymując przy tym wymóg wzorowego zachowania. W praktyce oznacza to, że aby otrzymać stypendium, uczeń może mieć na świadectwie zaledwie jedną lub dwie oceny bardzo dobre, a z pozostałych przedmiotów wyłącznie oceny celujące.

Czytaj także:

Magdalena Kopecka zainicjowała petycję z apelem o przywrócenie progu 5,5, argumentując, że stypendia na szczeblu lokalnym powinny motywować, a nie tworzyć barierę nie do przeskoczenia:

– Czy różnica 0,3 punktu powinna decydować o tym, czy wysiłek dziecka zostanie doceniony? Średnia 5,5 to wciąż bardzo wysoki wynik. Oznacza systematyczną naukę, zaangażowanie i bardzo dobre rezultaty z wielu przedmiotów. Dzieci nie powinny mieć poczucia, że osiągnięcie poziomu »bardzo dobrego« jest niewystarczające, aby ich praca została zauważona – apelowali autorzy pisma.

Podczas posiedzenia Kopecka konfrontowała radnych z realiami szkolnymi: – Czy średnia 5,5 to już nie jest wytężony wysiłek? Czy wiecie państwo, że 5,8 to tylko dwie piątki i reszta szóstki? – pytała obecne na sali radne Ewę Bieniek oraz Katarzynę Jurzyk, które zawodowo przez ponad trzy dekady związane były ze szkolnictwem.

Stanowisko urzędowe i edukacyjne przedstawiła wcześniej m.in. dyrektor Zespołu Oświaty Samorządowej, Grażyna Dłubakowska. Z przygotowanego przez oświatę opracowania wynika, że podwyższenie poprzeczki ma podnieść rangę i prestiż stypendiów, a także umożliwić wypłatę wyższych kwot. Według wyliczeń ZOS przy progu 5,8 liczba nagrodzonych drastycznie spadnie, lecz otrzymają oni wyższe wsparcie finansowe: w klasach IV–VII zamiast 300 zł będzie to ok. 1100–1200 zł, a w klasach VIII – 2000 zł zamiast 500 zł.

– Jeśli te stypendia mają służyć uczniom wybitnym, to uczeń musi najpierw spełnić podstawę programową, a wszystko to, co zrobi ponad nią, świadczy o jego wybitności – argumentowała radna Katarzyna Jurzyk. – Czyli uczeń ze średnią 5,5 to nie jest uczeń wybitny? – dociekała Kopecka. – To uczeń bardzo dobry, ale nie wybitny – ripostowała radna Ewa Bieniek.

Gdy radna Bieniek wskazywała, że przy mniejszej liczbie nagrodzonych stypendia będą miały większą wartość finansową, wnioskodawczyni stanowczo zaprotestowała:

– Tu nie chodzi o pieniądze! Jestem zdziwiona, że panie z oświaty są za podwyższeniem średniej – mówiła Kopecka. Przywołała przy tym opinię Rzecznika Praw Dziecka, który zwracał uwagę, że wyśrubowane progi w szkołach podstawowych (sięgające 5,5 czy 5,6) bywają demotywujące. W opinii RPD samorządowe stypendia powinny realnie wspierać rozwój i wyrównywać szanse, zamiast budować elitarne mechanizmy wykluczenia.

Do dyskusji włączyła się radna Beata Krzesińska, pytając o emocjonalne koszty takiej rywalizacji: – Czy to ma być większy wyścig szczurów? Czy ktoś zbadał to, co się dzieje w szkołach, że dzieci mają depresję, że się izolują? – dopytywała.

Głos zabrał również radny Marek Czarnecki, przypominając, że uchwała nie została przeforsowana wyłącznie przez stronę rządzącą, lecz poparła ją cała Rada Miasta. – Tak, popełniliśmy błąd, nie zgłębiliśmy tematu i teraz próbujemy to naprawić – przyznał radny Paweł Bielański. – Ukaraliście zdolne dzieci – podsumowała gorzko Magdalena Kopecka.

Choć petycja z powodów formalno-prawnych nie doczekała się głosowania komisji, sprawa z pewnością nie zniknie. Rodzice zapowiadają dalszą walkę o powrót do progu 5,5.

Udostępnij:
REKLAMA