Tajemnice oleśnickiej bazyliki na starych fotografiach [ZDJĘCIA]

Red | Red
Tajemnice oleśnickiej bazyliki na starych fotografiach  [ZDJĘCIA]
Zbiór fotografii wybranych do tej części to dzieła trzech wyjątkowych dokumentalistów.
Pasjonat historii Oleśnicy, Remigiusz Szczuraszek, po raz kolejny zabiera nas w fascynującą podróż w czasie. W drugiej części swojego cyklu prezentującego archiwalne zdjęcia Oleśnicy, na tapet bierze kościół św. Jana Apostoła i Ewangelisty, czyli naszą dzisiejszą bazylikę mniejszą. Fotografie z lat 1953-1959 odkrywają przed nami wnętrza, których dziś już nie zobaczymy.

W udostępnionej galerii możemy zaobserwować niezwykłą transformację, jaką przeszła świątynia w zaledwie kilka powojennych lat. Jak zauważa autor wpisu, opublikowany zbiór wyjątkowo otwiera się niechronologicznie – od dwóch zdjęć ukazujących wnętrze już po wykonaniu imponujących malowideł, co od razu przykuwa uwagę.

Od surowej bieli po artystyczny przepych

Na najstarszych kadrach z 1953 roku wnętrze kościoła jest praktycznie całe jasne i pozbawione większych dekoracji malarskich. – Można więc przypuszczać, że zaraz po wojnie wcześniejsze, przedwojenne zdobienia po prostu zamalowano, a całe wnętrze wybielono – analizuje Remigiusz Szczuraszek.

Sytuacja zmieniła się diametralnie kilka lat później. W latach 1958-1959 świątynia zyskała nowe polichromie, których autorem był artysta plastyk z Chorzowa, Edward Czuch. Wnętrze nabrało zupełnie nowego, niezwykle bogatego charakteru.

Co dokładnie pojawiło się wówczas w bazylice? Były to wielobarwne herby zdobiące ściany, przedstawienia figuralne nadające przestrzeni sakralnej powagi, bogate ornamenty i detale, które wypełniły puste przestrzenie, a także drobne motywy roślinne i kwiatowe, którymi pokryto nawet żebra sklepienia.

Kto uwiecznił tę historię?

Zbiór fotografii wybranych do tej części to dzieła trzech wyjątkowych dokumentalistów. Oprócz znanych z poprzednich publikacji Feliksa Kanclerza i Józefa Pilcha, autorem zdjęć jest również Jan Witkiewicz – utalentowany architekt, konserwator zabytków oraz skrupulatny dokumentalista architektury, dzięki któremu możemy dziś podziwiać detale zniszczonych później zdobień.

Niestety, bogate polichromie Edwarda Czucha z czasem podzieliły los przedwojennych zdobień i również zostały zamalowane. Zniknęły pod warstwą farby, pozostawiając po sobie jedynie ślad na archiwalnych kliszach.

Udostępnij:
REKLAMA