Królowa Śnieżka zdobyta po raz siódmy. Tomasz Lewicki z kolejnym świetnym wynikiem

KK | KK
Królowa Śnieżka zdobyta po raz siódmy. Tomasz Lewicki z kolejnym świetnym wynikiem
– W tym roku wszystko było ok, nie było kryzysów, wszystko grało – podsumowuje ostatni weekend pan Tomasz. FOT. ORGANIZATOR
Oleśniczanin Tomasz Lewicki po raz kolejny udowodnił, że nie ma dla niego gór nie do zdobycia. W miniony weekend reprezentant Klubu Kolarskiego HRMax z sukcesem wziął udział w kultowym wjeździe rowerem na Śnieżkę. To był jego siódmy start z rzędu w tej ekstremalnie trudnej imprezie.

Wjazd na najwyższy szczyt Karkonoszy to dla wielu kolarzy-amatorów Święty Graal. Wymaga nie tylko żelaznej kondycji, ale też stalowych nerwów… już na etapie rejestracji.

Wyścig zaczyna się przed komputerem

Zdobycie numeru startowego to nierzadko kwestia ogromnego szczęścia. Miejsca rozchodzą się w mgnieniu oka. – Jest bardzo ciężko zapisać się na te zawody, bo zapisy trwają kilka sekund – przyznaje po tegorocznej edycji Tomasz Lewicki.

Warto przypomnieć, że jego debiut w 2020 roku był wręcz dziełem przypadku. – W 2019 roku nie byłem jeszcze na to gotowy, rok później już tak. Kiedy kliknąłem punktualnie o 19 w zapisy, wszystkie 350 miejsc było już zajętych – opowiadał nam w przeszłości zawodnik. Wtedy z pomocą przyszedł kolega Damian z HRMax Oleśnica, który musiał zrezygnować i odstąpił mu swoje miejsce. Od tamtego czasu – czyli od 2020 roku – oleśniczanin melduje się na starcie w każdej kolejnej edycji!

Bez kryzysów i z uśmiechem na mecie

Tegoroczny start okazał się niezwykle udany. W przeszłości bywało różnie – podczas swojego drugiego wjazdu Tomasz walczył z potężnym wiatrem, przez co założenia czasowe nie wyszły (na mecie zameldował się wtedy z czasem 1:38:31), ale i tak ogromnym sukcesem był wjazd na sam szczyt bez ani jednego zejścia z roweru.

Tym razem trasa była dla niego bardziej łaskawa, a doskonałe przygotowanie zaowocowało równą jazdą.

– W tym roku wszystko było ok, nie było kryzysów, wszystko grało – podsumowuje ostatni weekend pan Tomasz.

Zegar na szczycie Śnieżki zatrzymał się dla niego na czasie 01:33:53. Wymagający podjazd pozwolił na zajęcie 129. miejsca w kategorii Open (na 273 startujących) oraz 16. miejsca w kategorii M45 (na 42 zawodników). Wynik jest wyraźnie lepszy od wspomnianego startu sprzed lat, co dowodzi świetnej formy.

– Nie było życiówki, ale ważne, że można jeździć – dodaje z pokorą i sportowym optymizmem.

Trening trwa okrągły rok

Pan Tomasz na co dzień trenuje w Klubie Kolarskim HRMax. Choć emocje po weekendowym starcie jeszcze nie opadły, kolarz już patrzy w przyszłość.

– Przygotowania można powiedzieć, że trwają cały rok, bo już od następnego tygodnia startujemy z przygotowaniem do kolejnej edycji – zapowiada.

Co ważne, kolarstwo w wydaniu górskim to nie tylko nabijanie kilometrów w siodle. Zawodnicy z Oleśnicy mają do dyspozycji 12,5-kilometrowy tor w lesie z przewyższeniami, który idealnie sprawdza się w symulacji trudnych warunków. Tomasz Lewicki kładzie jednak nacisk na trening ogólnorozwojowy. – To nie tylko rower. Basen i siłownia są stałą częścią treningów, których jest od 4 do 5 w tygodniu – mówi.

Udostępnij:
REKLAMA