Zanim nastała OFCA. 125 lat temu nad Oleśnicą latał „Kapitan Thomik”!
Był 29 września 1901 roku. W dawnym Parku Strzeleckim (zlokalizowanym przy obecnej ulicy Wileńskiej, naprzeciwko dzisiejszej firmy ROM) zorganizowano wydarzenie, które elektryzowało mieszkańców. Główną postacią tego dnia był Hugo Theodor Thomik, szerzej znany jako „Kapitan Thomik”.
Ówczesne afisze reklamowały widowisko chwytliwymi hasłami: „Po raz pierwszy w Oels!” oraz „Czegoś takiego jeszcze tu nie było!”. Samego Thomika zapowiadano jako światowej sławy aeronautę i akrobatę powietrznego. Do miasta przybył ze swoim ogromnym balonem na gorące powietrze „Columbus”, działającym w klasycznym systemie braci Montgolfier.
Konstrukcja balonu była jednak daleka od tego, co znamy z tradycyjnych lotów – nie posiadał on kosza ani gondoli. Zamiast tego pod czaszą zamocowany był jedynie pojedynczy trapez, na którym śmiałek miał wzbić się w przestworza i wykonywać zapierające dech w piersiach ewolucje.
Ogień, słoma i wojskowa orkiestra
Dzięki zachowanemu oleśnickiemu afiszowi oraz barwnej relacji prasowej z Gliwic (gdzie Thomik również występował), możemy dziś precyzyjnie odtworzyć przebieg tego pokazu.
W Oels przygotowania i napełnianie czaszy gorącym powietrzem rozpoczęły się około godziny 16:00. Aby umilić zgromadzonej publiczności czas oczekiwania na start (planowany między 17:00 a 18:00), całemu wydarzeniu towarzyszył koncert wojskowej orkiestry jegrów.
Samo przygotowanie balonu do lotu stanowiło osobne, fascynujące widowisko. Napełniano go nad specjalnym paleniskiem, spalając słomę, z której część nasączano benzyną, by uzyskać odpowiednio wysoką temperaturę. Rosnącą w oczach, olbrzymią czaszę przytrzymywało w tym czasie około dwudziestu silnych mężczyzn. Gdy balon osiągnął wymaganą siłę nośną i naprężenie, padała głośna komenda: „Raz, dwa, trzy!” i liny puszczano.
Thomik, zawieszony pod balonem na samym trapezie, wykonywał w powietrzu widowiskowe akrobacje, a wiatr powoli znosił go na odległość kilku kilometrów od miejsca startu.
Uciekający rolnik i historyczny skok z Zeppelina
Lądowania podniebnego akrobaty bywały równie emocjonujące, a czasem wręcz komiczne. Gliwicka prasa opisała jedno ze zdarzeń, gdy opadający na pole balon wywołał niemałą konsternację u miejscowego gospodarza. Jak odnotowano z humorem, rolnik na widok nieznanego, zstępującego z nieba „potwora” po prostu czym prędzej rzucił się do ucieczki.
Loty balonowe były jednak zaledwie częścią dokonań Theo Thomika. W kolejnych latach zajął się skokami spadochronowymi i zapisał się na stałe w historii światowego lotnictwa. To właśnie on 26 listopada 1913 roku jako pierwszy człowiek na świecie wykonał skok spadochronowy z pokładu Zeppelina – skoczył wówczas ze słynnego sterowca LZ 17 „Sachsen”.
Życie tego niezwykłego pioniera awiacji było tak barwne i pełne przygód, że w 1930 roku doczekało się niemal dwustustronicowej książki zatytułowanej „Między niebem a katedrą kolońską. Przygody akrobaty powietrznego Theo Thomika”.
Gdy w najbliższy weekend spojrzymy w niebo nad Oleśnicą, podziwiając współczesnych artystów i akrobatów festiwalu OFCA, warto wspomnieć postać Kapitana Thomika. To on 125 lat temu pokazał mieszkańcom dawnego Oels, jak wygląda prawdziwe podniebne show.
Artykuł powstał na podstawie wpisu Remigiusza Szczuraszka, pasjonata historii Oleśnicy. Materiały i afisze dotyczące występów pochodzą m.in. ze zbiorów i strony internetowej Marka Nienałtowskiego.