Ważne zmiany dla pacjentek. NFZ rezygnuje ze zwykłej cytologii
Rak szyjki macicy to wciąż cichy i niezwykle groźny zabójca. Każdego roku w Polsce diagnozuje się go u około 2500 kobiet, a ponad 1800 z nich umiera. Te tragiczne statystyki wynikają głównie z faktu, że nowotwór w początkowych fazach nie daje żadnych objawów. Tymczasem wcześnie wykryty jest wyleczalny w niemal 100 procentach. Kluczem jest profilaktyka, a ta właśnie wchodzi na zupełnie nowy, światowy poziom.
Koniec z przestarzałymi metodami
Bezpłatny program profilaktyki raka szyjki macicy (skierowany do pań w wieku 25-64 lat) przeszedł właśnie gruntowną metamorfozę. Skończył się okres przejściowy i od 1 sierpnia NFZ finansuje wyłącznie najnowocześniejszą diagnostykę.
– Od lipca ubiegłego roku w programie funkcjonowały równolegle dwie ścieżki: jedna z klasyczną cytologią wykonywaną co 3 lata, a druga z testem HPV i ewentualnie uzupełniającą cytologią LBC. Teraz zakończył się okres przejściowy, placówki medyczne miały czas na dostosowanie się do zmiany i dzięki temu w programie pozostają tylko najnowocześniejsze rozwiązania, które jeszcze niedawno były dostępne tylko komercyjnie – wyjaśnia Anna Szewczuk-Łebska, rzeczniczka prasowa dolnośląskiego NFZ.
Z programu definitywnie znika klasyczna cytologia (polegająca na pobraniu komórek i ich ocenie pod mikroskopem). Zastępuje ją test HPV HR z genotypowaniem. Dlaczego to tak ważne? Ponieważ rak szyjki macicy jest niemal w 100 procentach wywoływany właśnie przez zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV). Nowy test pozwala na wykrycie DNA lub RNA wirusów o wysokim ryzyku onkogennym, czyli sprawdza, czy pacjentka jest nosicielką najgroźniejszych szczepów, zanim w ogóle pojawią się jakiekolwiek zmiany nowotworowe.
Jedno pobranie, mnóstwo korzyści
Nowy system jest niezwykle wygodny dla pacjentek:
- Wynik negatywny: Jeśli test nie wykaże obecności groźnych wirusów HPV, kobieta ma spokój na długi czas. Na kolejne bezpłatne badanie będzie musiała zgłosić się dopiero za 5 lat.
- Wynik pozytywny: Jeśli test wykryje wirusa, nie ma powodów do paniki, ani… konieczności ponownej wizyty w przychodni. Laboratorium automatycznie wykona nowoczesną cytologię płynną (LBC) z próbki pobranej podczas pierwszego badania. Jeśli i ten wynik wskaże na niepokojące zmiany, pacjentka zostanie od razu skierowana na pogłębioną diagnostykę (np. kolposkopię).
Gdzie w Oleśnicy i na Dolnym Śląsku zrobić badanie?
Do udziału w programie nie potrzeba skierowania. Wystarczy zgłosić się do dowolnej poradni położniczo-ginekologicznej lub gabinetu położnej POZ, które mają podpisaną umowę z NFZ.
W całym województwie dolnośląskim działa ponad 220 takich placówek. Jak przekazuje Centrum e-Zdrowia, obecnie w naszym regionie na pacjentki czeka aż 28 tysięcy wolnych terminów.
Najprościej zapisać się na wizytę nie wychodząc z domu – poprzez centralną e-rejestrację na Internetowym Koncie Pacjenta (IKP) lub w aplikacji mobilnej mojeIKP. Oczywiście tradycyjna rejestracja telefoniczna lub osobista w przychodni nadal funkcjonuje.
Jak przygotować się do wizyty?
Aby wynik badania był miarodajny, należy pamiętać o kilku ważnych zasadach. Na badanie:
- nie zgłaszamy się podczas miesiączki,
- idziemy najlepiej w środku cyklu (nie wcześniej niż 4 dni po zakończeniu krwawienia i nie później niż 4 dni przed kolejnym),
- na minimum 4 dni przed pobraniem wymazu nie stosujemy żadnych leków dopochwowych,
- zachowujemy przynajmniej 1 dzień odstępu od poprzedniego badania ginekologicznego lub USG przezpochwowego.