Pociągiem na plac Grunwaldzki? Czytelnik alarmuje: w wielkich planach pominięto Oleśnicę!
Sprawa dotyczy głośnego ostatnio pomysłu budowy podziemnej stacji kolejowej pod wrocławskim placem Grunwaldzkim. To rozwiązanie, które mogłoby całkowicie zmienić jakość podróżowania po aglomeracji. Niestety, okazuje się, że dla mieszkańców Oleśnicy ta innowacja może okazać się nie w pełni użyteczna.
Odnosząc się do koncepcji połączenia lotniskowego zaproponowanej przez radnego Galika, Przemysław Plaskota w nadesłanej do nas wiadomości pisze wprost:
Bardzo ciekawy, przyszłościowy pomysł. Tymczasem być może warto poruszyć inny wątek: obecne plany budowy przystanku kolejowego na placu Grunwaldzkim nie przewidują możliwości dojechania bezpośrednio do Oleśnicy. Rozważana linia podziemna z placu Grunwaldzkiego ma prowadzić w kierunku Jelcza (przez Sępolno), co oznacza, że z Oleśnicy nie da się dojechać bezpośrednio. Może warto w tym kontekście upominać się o Oleśnicę?
Dlaczego Plac Grunwaldzki jest dla nas tak ważny?
Trudno nie przyznać naszemu czytelnikowi racji. Plac Grunwaldzki to nie tylko kluczowy węzeł przesiadkowy stolicy Dolnego Śląska, ale przede wszystkim tętniące życiem centrum akademickie i biznesowe.
Dla tysięcy oleśniczan to codzienny cel podróży. To właśnie tam znajdują się ogromne kampusy Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Przyrodniczego czy Uniwersytetu Medycznego. Okolice ronda Reagana to potężne zagłębie biurowe i usługowe, przyciągające specjalistów z całego regionu. W pobliżu zlokalizowane są ważne wrocławskie kliniki i szpitale specjalistyczne.
Brak bezpośredniego połączenia oznacza, że mieszkańcy naszego miasta – mimo zapowiadanych, potężnych inwestycji infrastrukturalnych we Wrocławiu – nadal będą skazani na uciążliwe i pożerające czas przesiadki na dworcach: Głównym, Mikołajów czy Nadodrze.
Jelcz zyskuje, my zostajemy w tyle
Jak celnie zauważa pan Przemysław, obecna koncepcja faworyzuje zupełnie inne kierunki. Skierowanie podziemnej trasy przez Sępolno w stronę Jelcza-Laskowic to doskonała wiadomość dla tamtejszych mieszkańców, jednak z perspektywy naszego miasta jest to ogromny, niewykorzystany potencjał. Jeśli z Oleśnicy nie będzie fizycznej (technicznej) możliwości wjechania pociągiem bezpośrednio na nową, podziemną stację, ominie nas szansa na historyczne skrócenie czasu dojazdów.
Ominięcie Oleśnicy w tak przełomowym projekcie osłabiłoby naszą pozycję na komunikacyjnej mapie aglomeracji. Atrakcyjność i konkurencyjność miast satelickich mierzy się dziś bowiem przede wszystkim czasem i komfortem dojazdu do centrum największej metropolii.
Czas na samorządowy lobbing
Wizja podziemnej kolei to wciąż pieśń przyszłości. I to jest jedyna dobra wiadomość w tej sprawie – oznacza to, że dokumenty i koncepcje nie są jeszcze wyryte w kamieniu. Sygnał od naszego czytelnika to idealny punkt wyjścia do rozpoczęcia szerszej dyskusji.
To właśnie teraz, na etapie wstępnego planowania, jest czas na stanowczą reakcję. Włodarze Oleśnicy i powiatu powinni już teraz aktywnie włączyć się w dyskusje z samorządem województwa oraz władzami Wrocławia. Należy wymóc na projektantach sprawdzenie możliwości wytyczenia takich łącznic i węzłów torowych, które umożliwią pociągom z kierunku oleśnickiego bezpośredni zjazd na nową linię podziemną.
Im głośniej będziemy artykułować nasze potrzeby, tym trudniej będzie decydentom zignorować je na etapie zatwierdzania ostatecznych planów.
Panu Przemysławowi dziękujemy za czujność i podrzucenie świetnego, niezwykle ważnego tematu. Zachęcamy wszystkich mieszkańców i lokalnych polityków do podjęcia rękawicy – upomnijmy się o Oleśnicę, zanim wielkie kolejowe plany na dobre odjadą nam z peronu!