Dramat pacjentów staje się faktem. Na rehabilitację w Sycowie poczekają nawet 3 lata?

Red | Red
Dramat pacjentów staje się faktem. Na rehabilitację w Sycowie poczekają nawet 3 lata?
Zmniejszenie oddziałów o połowę oznacza gigantyczne wydłużenie i tak już bardzo długich kolejek.
Wracamy do tematu, który od tygodni mocno bulwersuje opinię publiczną, a już niebawem boleśnie dotknie pacjentów z całego powiatu oleśnickiego. Decyzja o drastycznym ograniczeniu przyjęć na oddziały rehabilitacyjne w sycowskim szpitalu właśnie wchodzi w życie. Zmiany oznaczają dłuższą walkę o zdrowie dla setek chorych oraz przetasowania kadrowe.

Rehabilitacja ogólnoustrojowa i neurologiczna w Sycowie to dla wielu osób po udarach, ciężkich chorobach i wypadkach jedyna szansa na powrót do sprawności. Obecnie ta szansa drastycznie maleje.

Co dokładnie zmieni się w szpitalu?

Dyrektor placówki Agnieszka Cholewińska, w rozmowie z naszym portalem potwierdziła, że zapowiadane zmiany wchodzą w życie. Powodem jest dramatycznie niski kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, który nie pokrywa realnych potrzeb pacjentów. – Jesteśmy wykonawcą usług, NFZ płatnikiem. Jeśli płatnik nie płaci, nie możemy realizować usług – podsumowuje krótko dyrektor Cholewińska.

Zmiany będą wchodzić w życie już w czerwcu. Oddział rehabilitacji ogólnoustrojowej skurczy się z 32 do zaledwie 18 łóżek. Oddział rehabilitacji neurologicznej z 25 do 15 miejsc. Zmniejszone oddziały rehabilitacyjne zostaną fizycznie połączone i zajmą pomieszczenia tylko na jednym piętrze.

Zwolnione w ten sposób piętro zostanie przeznaczone na powiększenie oddziału paliatywnego (jego pierwsza część pozostanie na swoim dotychczasowym miejscu). Ograniczenie rehabilitacji pociągnie za sobą zmiany w zatrudnieniu. Jak przyznaje dyrekcja, na powiększonym oddziale paliatywnym praca części fizjoterapeutów nie będzie już tak potrzebna, wzrośnie za to zapotrzebowanie m.in. na psychologów.

Dramat pacjentów

Zmniejszenie oddziałów o połowę oznacza gigantyczne wydłużenie i tak już bardzo długich kolejek. Jak dowiadujemy się nieoficjalnie, pacjent tzw. przewlekły (u którego nie pojawiły się nowe jednostki chorobowe) do tej pory czekał na rehabilitację ogólnoustrojową około dwóch lat. Teraz ten czas wydłuży się nawet do trzech lat. Z kolei pacjenci po zabiegach powinni zostać przyjęci w ciągu pół roku.

Sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna w przypadku pacjentów po ostrych incydentach, np. po udarze mózgu. Zgodnie z wytycznymi NFZ, tacy chorzy powinni trafić na oddział rehabilitacji neurologicznej w ściśle określonym czasie (od 14 do 30 dni od wyjścia z neurologii), aby szpital mógł rozliczyć ich jako „przypadek ostry”. Przy obcięciu miejsc o połowę, zmieszczenie się w tym oknie czasowym będzie niezwykle trudne.

O kryzysie jako pierwsza głośno powiedziała Pielęgniarka Oddziałowa Justyna Wójciga, publikując w sieci emocjonalny apel.

Nasz oddział rehabilitacji to miejsce, gdzie każdego dnia walczymy o Państwa sprawność, samodzielność i powrót do godnego życia. Jako pielęgniarki i terapeuci czujemy ogromny ból, wiedząc, że połowa osób czekających na naszą pomoc, nie otrzyma jej w planowanym terminie. To nie jest tylko kwestia liczb czy procedur – to kwestia Państwa zdrowia i życia, które są dla nas najwyższą wartością – napisała w imieniu medyków z Sycowa.

Kto za to odpowiada? Powiat „monitoruje”, Syców bije na alarm

Powiatowy Zespół Szpitali, w którego struktury wpisana jest sycowska placówka, podlega bezpośrednio pod Starostwo Powiatowe w Oleśnicy. Zwróciliśmy się do władz powiatu z pytaniem o ten poważny problem w powiatowej placówce.

Odpowiedź, która nadeszła ze starostwa, rozczarowuje brakiem rozwiązań. „Władze powiatu na bieżąco monitorują sytuację (…) pozostając w stałym kontakcie z dyrekcją placówki. Organizacja pracy oddziałów i sposób realizacji świadczeń medycznych należą do kompetencji dyrekcji szpitala” – przekazał w oficjalnym stanowisku Dawid Samulski ze starostwa.

Trudno nie odnieść wrażenia, że o ile przy okazji ogłaszania inwestycyjnych sukcesów przedstawiciele władz powiatu chętnie zabierają głos, o tyle w obliczu realnego problemu uciekają w lakoniczne komunikaty, zrzucając cały ciężar odpowiedzialności na dyrekcję szpitala.

Wobec opieszałości organu prowadzącego, rąk nie zamierza jednak składać sycowski samorząd. Rada Miejska w Sycowie podjęła w trybie pilnym specjalną uchwałę, w której radni kategorycznie sprzeciwiają się „bardzo poważnemu ograniczeniu finansowania opieki rehabilitacyjnej”.

Samorządowcy wystosowali oficjalny apel, domagając się podjęcia „pilnych i zdecydowanych działań” mających na celu natychmiastowe przywrócenie pełnego kontraktu. Dokument ma trafić na biurka wojewody dolnośląskiego, dyrektora dolnośląskiego oddziału NFZ, a także samego starosty i do Rady Powiatu Oleśnickiego.

To ważny gest ze strony sycowskiego samorządu, który jako jedyny bije na alarm. Trzeba bowiem pamiętać, że na końcu całego tego biurokratycznego łańcucha, limitów i urzędniczych pism stoją żywi ludzie. To pacjenci po udarach, tragicznych wypadkach i skomplikowanych operacjach, dla których czas jest największym wrogiem. Dla nich każdy kolejny miesiąc w trzyletniej kolejce to nie są zwykłe liczby w tabelkach NFZ – to ból, cierpienie i często nieodwracalna utrata szans na odzyskanie sprawności, samodzielności i powrót do normalnego życia.

Udostępnij:
REKLAMA