Dobro wraca. Anna Pilarek o 20 latach działalności w TPD w Oleśnicy
Pani Anno, jak długo pełni Pani funkcję prezesa oddziału TPD w Oleśnicy i jak wyglądała Pani droga do tej roli?
20 lat. Po rozpoczęciu pracy w Szkole Podstawowej nr 2 w Oleśnicy od razu weszłam w skład szkolnego koła TPD. Następnie objęłam prowadzenie szkolnego koła TPD SP2 na prośbę ówczesnego zarządu koła. Moje poprzedniczki od razu powiedziały mi, że tylko ja mogę ,,obudzić” koło trochę śpiące. I tak pełna zapału działałam dla oleśnickich dzieci.
Później podczas zebrania wyborczego TPD Oleśnica weszłam w skład Oddziału Miejskiego. Zachęciła mnie do tego Alinka Wajerowska. Od razu nawiązałyśmy współpracę.
Które inicjatywy lub projekty oddziału uważa Pani za najbardziej udane w ostatnich latach?
Bieg Mikołajkowy był moim dzieckiem, a do tego pracowałam ze wspaniałymi ludźmi, którzy współtworzyli ze mną bieg. Akcja osiągała cele i napędzała kolejne biegi mikołajkowe, które były pięknymi wydarzeniami. Współpraca z Rolki Reggae Rajd- bicie rekordu Guinnessa bardzo zasiliło akcję refundacji wyjazdu wakacyjnego dla dzieci, które nigdy nie wyjechały na wakacje. To jest moja perełka i bardzo bardzo mi zależy, żeby co roku wysyłać choć jedno dziecko na kolonię. Największym jednak sukcesem moim i całej rodziny TPD- owców są Cherubini Bożego Narodzenia. To akcja, która przeszła nasze najśmielsze oczekiwania- darczyńców przybywa z roku na rok i spełniają absolutnie wszystkie marzenia dzieci- to cud- na akcja.
Jak powstał ten pomysł i co oznacza dla dzieci?
Mam ogromne szczęście do ludzi, skupiam wokół TPD piękne osoby- piękne sercem. Ponadto włodarze oleśniccy zawsze sprzyjali TPD, więc nie borykamy się z problemami, nie marudzimy, nie narzekamy. Działamy non- profit- wiemy z jakim poświęcaniem to się wiąże. Po prostu jesteśmy i działamy i to jest najważniejsze. Mam cudowną ekipę TPD w SP 1, w SP2 i w Środowiskowym Domu Samopomocy. Ponadto skupiamy wielu członków honorowych, którzy zawsze chętni do pomocy.
Chciałam inaczej pomagać w czasie świątecznym, nie tylko paczki ze słodyczami, ale też z zabawkami, które są potrzebnymi prezentami i zawsze sprawiają dzieciom radość. Chciałam, żeby dzieci opowiedziały swoje historie, żeby sponsorzy poczuli ich sytuacje życiowe dzieci, a dzieci poczuły, że ktoś je słucha i wysłucha. I tak listy dzieci wzruszają, inspirują, uczą pokory i czarują nas.
Ile dzieci w ostatnich latach otrzymało upominki z okazji Bożego Narodzenia dzięki tej akcji?
Około stu dzieci, może nawet więcej.
Jak mieszkańcy i lokalne firmy wspierają tę akcję?
Akcje wspierają prywatne osoby, małżeństwa, lokalne firmy, ludzie dobierają się w ekipy elfów. Nie oczekiwałam takiego rezultatu, to cudowne przeżycie dla pracowników- łączy ich. Przeżywają to, nagrywają filmiki, spotykają się, dzwonią do mnie, dopytują i co jest magiczne chcą wspierać dziecko, bo uważają że to już jest ich podopieczny. Chcą też pomagać więcej, wspierając ich wyjazdy na wakacje. Także akcja sprawia, że potrzebujące dzieci mają swoich aniołów cały rok. Z roku na rok przybywa Cherubinów.
Skoro jest Pani jednocześnie nauczycielką i prezesem oddziału TPD, jak udaje się łączyć te obowiązki?
Udaje się, pomaga nawet. Znam Oleśnicę, kolejne pokolenia oleśniczan, wiem gdzie należy skierować pomoc. Ponadto mam świetną, pełną zaufania współpracę z pedagogami ze wszystkich szkół i razem możemy wspierać więcej dzieci i pomóc trafia we właściwe miejsce. Ponadto mam duże wsparcie w dyrekcji mojej szkoły. Duży zaskoczeniem było dla mnie, kiedy oleśniczanie chcieli pomagać rodzinom na zasadzie Szlachetnej Paczki, ale prosili mnie o potrzebujące oleśnickie rodziny- udało się, zakupywano potrzebne rzeczy i sprzęty rodzinom.
Co daje Pani najwięcej satysfakcji w pracy z dziećmi i w działalności społecznej?
To, że naprawdę pomoc była potrzebna. Kiedy rodzic przyjdzie i powie, że jest lepiej, że przydały się rzeczy, kiedy dziecko pojedzie na wycieczkę, kiedy jadąc pierwszy raz na kolonie cieszy się całym sobą, a nawet uroni łzy szczęścia na widok morza pierwszy raz w życiu i może jedyny. Kiedy rodzic chorego dziecka zapłaci za rehabilitację, za leki, za pobyt w szpitalu. Zawsze mamy informację zwrotną. Ponadto bywa, że osoby, którym pomogło się pomagają TPD i to jest potwierdzenie, że dobro wraca.
Czy jest jakaś historia z pracy w TPD, która szczególnie zapadła Pani szczególnie w pamięć?
Podczas wyjazdu na kolonie, podopieczni TPD, którym ufundowano wyjazd. Przy ich pierwszym powitaniu z morzem usłyszałam, że nie wiedzieli, że morze jest takie duże. Poleciały mi łzy.
Jakie umiejętności zdobyte w pracy nauczycielskiej pomagają Pani w prowadzeniu organizacji?
Wiem, jak ważne jest beztroskie dzieciństwo- dla niektórych nieosiągalne. Bywa, że dorośli obciążają je sprawami, których nie powinni doświadczać. Nie uczą życia, tylko zabierają cząstkę dziecka.
Co Pani robi, aby się zrelaksować po pracy i zaangażowaniu w działalność społeczną?
Podróżuję i odpoczywam. Tak nauczyłam się tej umiejętności.
Czy są jakieś pasje lub zainteresowania, które od dawna Panią inspirują?
Ludzie, ich dzieje, kultury, religie. Człowiek to najwspanialsza i największa wartość w życiu. Przyroda jest dla mnie matką ludzi, bycie częścią jej jest dla mnie umacniające. Kocham rośliny, sama hoduję, przesadzam, podziwiam je.
Jak wyobraża sobie Pani przyszłość oddziału TPD w Oleśnicy za kilka lat?
Tak samo jak teraz. Wyobrażam sobie, że będzie nadal istniało- to już będzie sukces!