Patryk Potępa idzie pieszo do Watykanu. Chce być bliżej Boga i wesprzeć budowę świetlicy w Afryce
Od wielu lat współpracuje z wolontariuszami. Kiedy był w Zambii budował wraz z nimi przedszkole. Teraz współpracuje z Fundacją ASBIRO. Patryk Potępa z Sokołowic w marcu wyruszył pieszo do Rzymu. Potem z Lourdes chce przejść do Santiago do Compostela.
– W Afryce odnalazłem wartości, których nie zauważyłem w Europie. Pomimo tego, że nie mają wiele, są uśmiechnięci i radośni. Przede wszystkim nie odczuwam u nich blokady przed drugim człowiekiem –mówi Patryk, który po pierwszej podróży do Afryki postanowił wyruszyć na pieszą pielgrzymkę Łagiewnik do Rzymu, a potem z Lourdes do Santiago do Compostela. Chce spróbować odnaleźć radość z życia w Europie i swoją radością, którą odnalazł, zarazić innych.
Znalazł swoje miejsce
– W lipcu ubiegłego roku mój szef powiedział mi, że mam urlop do wykorzystania. Myślałem polecieć gdzieś na wakacje. Może Grecja lub Hiszpania. I wtedy przyszła ta myśl. A może Afryka? – opowiada. – Zrozumiałem, że to jest ten moment i muszę go wykorzystać. Szukałem różnych wolontariatów. Były wolontariaty misyjne, państwowe, lecz okres przygotowań był bardzo długi. Nareszcie natrafiłem w Internecie na Fundację ASBIRO. Najbardziej zainspirowała mnie prawdziwością słowa „wolontariat”. Z łacińskiego „volontarius” znaczy dobrowolny. To mi się bardzo spodobało. Wolontariusze ASBIRO sami pokrywają koszty przelotu, wyżywienia, zakwaterowania, po to aby poczuć, że to oni sami pomagają dzieciom w szkole. Kiedy jesteś w Lindzie i wiesz, że wcześniej dałeś wszystko i nie oczekujesz niczego w zamian, a dostajesz nagle uśmiech dziecka, to czujesz w sercu nieskrywaną radość – odpowiada.
Najpierw była Zambia
Patryk na pomysł na pieszą pielgrzymkę wpadł zaraz po pierwszym powrocie z Zambii. Za jej sprawą chce otworzyć swoje serce na Boga, ale ma też inny cel. Wyruszył na pieszą pielgrzymkę, by razem z Fundacją ASBIRO zorganizować zbiórkę pieniędzy na szkołę w Lindzie, w której był wolontariuszem. Jego pragnieniem jest zaproszenie innych ludzi dobrej woli do budowy świetlicy dla szkoły w Lindzie. – Mam już w tym doświadczenie – mówi Patryk. – Kiedy byłem Lindzie pierwszy raz, zorganizowałem zbiórkę i poprosiłem moich znajomych, by pomogli mi zakupić na miejscu nowe tablice szkole. Odzew był niesamowity.
Patryk wierzy, że swoim przykładem zachęci innych do pomocy w tym konkretnym projekcie. Na sercu leżą mu dzieci, które poznał osobiście w Lindzie.
– Jeżeli moje życie zmieniło się pod wpływem wolontariatu w Afryce, to wierzę, że życie każdego człowieka może się też zmienić. Jeżeli ktoś nie ma możliwości wyjazdu do Afryki, to przynajmniej może pomóc wolontariuszom zrobić jeszcze coś więcej dla Afryki – wyznaje Patryk na zakończenie rozmowy.
Patryk wyruszył do Rzymu 16 marca z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Jest już w drodze ponad 40 dni.

