Andrzej Sowa: zostałem zaatakowany. Kandydat na przewodniczącego wykręcił mi rękę [WIDEO]

Red | Red
Andrzej Sowa: zostałem zaatakowany. Kandydat na przewodniczącego wykręcił mi rękę [WIDEO]

Wracamy do incydentu, do którego doszło dzisiaj podczas wyborów przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Andrzej Sowa, który był członkiem komisji, trafił do szpitala. Oto jego relacja z zajścia.

Zostałem zaatakowany przez kandydata na przewodniczącego PO w powiecie oleśnickim Wojciecha Paszkowskiego, który najprawdopodobniej nie wytrzymał ciśnienia, nie dorósł do tej roli – mówi Andrzej Sowa w rozmowie z OlesnicaInfo.pl – Zachowywał się agresywnie, nakazywał członkom komisji, co mają robić, pouczał ich, obrażał, szczególnie przewodniczącego, zaczął mu wtórować inny mąż zaufania. W pewnym momencie było tak gorąco, że przewodniczący komisji postanowił wyprosić go z sali. Ten odmówił, zamknął nas od wewnątrz na klucz i zabrał klucz.

– Potem zaczął szarpać karty do głosowania, zabrał listę członków Platformy, nie wiem, co chciał z nią uczynić – relacjonuje Sowa. – Podszedł do urny, obawiałem się, że wrzuci te kartki do urny, skąd już nie moglibyśmy ich wyciągnąć, bo przecież nie można otwierać urny wyborczej. Chciałem ratować karty, wtedy on złapał mnie za rękę, mocno wykręcił. Przewodniczący komisji wezwał policję. Policja przyjechała na interwencję, a ja już zacząłem odczuwać ból, więc pojechałem do szpitala. Okazuje się, że faktycznie mam mocno wykręconą, pogruchotaną rękę.

Co dalej w związku z tym incydentem?

– Nie wiem. Rozważam przede wszystkim wystąpienie z organizacji, bo bycie z takimi ludźmi w jednej organizacji raczej zaszczytu mi nie przyniesie – odpowiada Andrzej Sowa.

Pytania, dotyczące zajścia, wysłaliśmy także do Wojciecha Paszkowskiego. Czekamy na jego ustosunkowanie się do sprawy.

AKTUALIZACJA, godz. 21.22

Wojciechowi Paszkowskiemu przesłaliśmy następujące pytania:

– Czy zaatakował pan Andrzeja Sowę w lokalu wyborczym?
– Czy był Pan agresywny słownie/fizycznie w stosunku do przewodniczącego komisji lub innych członków?
– Czy to prawda, że zamknął Pan lokal wyborczy od wewnątrz?
– Czy odebrał Pan komisji listę osób uprawnionych do głosowania?

Oto odpowiedź, jaką otrzymaliśmy:

– Odpowiadając na pytania informuję, że zostałem dziś zaatakowany w lokalu wyborczym przez jednego z członków komisji. Nie jest prawdą, abym to ja zaatakował kogokolwiek. W związku z zaistniałą sytuacją podejmę działania prawne związane z naruszeniem mojej nietykalności oraz naruszeniem dóbr osobistych. Resztę okoliczności wyjaśnią właściwe organy państwowe i partyjne – napisał w wiadomości do OlesnicaInfo.pl Wojciech Paszkowski.

Udostępnij:
REKLAMA