Staram się tak zarządzać gminą, by nie tworzyć niepotrzebnych konfliktów
ROZMOWY 30-LECIA. – Nasza gmina prężnie się rozwija, przybywa mieszkańców, ale oczywiście jeszcze wiele jest do zrobienia – mówi wójt gminy Oleśnica Marcin Kasina, który swoje pierwsze kroki w samorządzie stawiał w 2006 roku, jako radny.
Swoją samorządową przygodę rozpoczął w 2006 roku. To wtedy, w wyborach do Rady Gminy Oleśnica, Marcin Kasina został radnym.
– Odpowiedź na pytanie o to, kto mnie zachęcił do startu może być dla wielu zaskakująca – mówi dzisiaj wójt gminy Oleśnica.- W 2006 roku z propozycją startu w wyborach na radnego przyszli do mnie panowie Krzysztof Sycianko i Przemysław Wróbel.
Już samo rozpoczęcie pracy na stanowisku wójta miało nierozerwalny związek z wydarzeniami, które w 2007 roku zaszły w gminie Oleśnica.
– Zaczynając swoją działalność w Radzie Gminy Oleśnica w 2006 roku oczywiście nie spodziewałem się, że za dwa lata rozpocznę zarządzanie gminą, jako wójt – mówi Marcin Kasina. – Był to trudny okres dla naszej gminy. Z pełną odpowiedzialnością podjąłem się tego zadania. Dzisiaj z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że była to trafna decyzja. Nasza gmina prężnie się rozwija, przybywa mieszkańców, ale oczywiście jest jeszcze wiele do zrobienia – mówi Kasina.
Co było najtrudniejsze?
– Przywrócenie stabilnej i efektywnej pracy urzędu – podkreśla samorządowiec. – Niestety, poprzedni komisarz i zastępca nie wykonywali podstawowych czynności jak np. wydawanie decyzji administracyjnych. Obejmując urząd miałem setki niezałatwionych spraw i tysiące pism do podpisania – wspomina.
– Pracowałem od rana do nocy, ale udało się to wszystko ogarnąć. Drugim trudnym zadaniem było przywrócenie zaufania mieszkańców do urzędu i wójta. Myślę, że poprzez ciężką pracę i dialog z mieszkańcami to zadanie również udało się wykonać – mówi i podkreśla, że dzisiaj gmina Oleśnica to już nie tylko mieszkańcy żyjący w swoich miejscowościach od lat, ale też nowi, często szukający innego życia niż to, które znają z miasta.
– Gmina staje się dla nich atrakcyjnym miejscem do życia – mówi Marcin Kasina. – W naszej gminie, jako jednej z nielicznych w powiecie widzimy stały wzrost mieszkańców od 2008 roku. Ta tendencja utrzymuje się co roku. Oznacza to wielu nowych mieszkańców migrujących również z miast. Staram się tak zarządzać gminą, by nie tworzyć niepotrzebnych konfliktów między nowymi mieszkańcami a tymi, którzy mieszkają tu od urodzenia i prowadzą rodzinne gospodarstwa rolne – podkreśla wójt. – Nie jest to łatwe, ale jeżeli co roku mamy dodatni przyrost naturalny to znaczy, że udaje się je osiągnąć.
Apel do rządzących
Jak Marcin Kasina widzi przyszłość polskiego samorządu? – Niestety, nie wygląda ona dzisiaj zbyt różowo. Coraz więcej zadań zleconych bez źródeł finansowania ze strony rządu (do oświaty dokładamy już ponad 50%) to jedno – mówi. – Drugie to zła polityka ustawodawcy do samorządu. Tworzone są coraz bardziej rygorystyczne narzędzia (wskaźniki), które uniemożliwiają gminom pozyskiwanie środków pieniężnych (obligacje, kredyty), które dawałby możliwości rozwoju przez inwestycje, pozyskiwanie środków unijnych, gdzie konieczny jest wkład własny – podkreśla. – Nie jest to dla samorządów łatwa sytuacja. Ale, żeby nie był to tylko czarny scenariusz musimy pamiętać, że samorząd w Polsce rozwija się z sukcesem już od 30 lat. Nawet w tej niełatwej sytuacji dobry gospodarz znajdzie rozwiązanie najlepsze dla jego mieszkańców. A nasze małe ojczyzny będą się dalej prężnie rozwijać.
– Myślę, że najtrafniejszy będzie apel do rządzących w kraju, by nie traktowali samorządowców, jak wrogów – mówi Kasina. – Jeżeli nie możecie nam pomóc to przynajmniej nie przeszkadzajcie. Pamiętajcie, że 30 lat temu przy tworzeniu samorządów ideą była decentralizacja władzy, żeby lepiej poznać potrzeby Polaków i trafnie spełniać ich oczekiwania poprzez rozwój naszych małych ojczyzn jakimi są gminy – mówi. – Kolegom samorządowcom życzę przede wszystkim wytrwałości w tym co robią!