Wyciek z prokuratury? Kulisy śledztwa w sprawie aborcji w Oleśnicy
Sprawa dotyczy zabiegu przeprowadzonego przez lekarkę Gizelę Jagielską w szpitalu w Oleśnicy. W marcu 2025 roku reportaż Pauliny Nodzyńskiej opisał historię pacjentki Anity, której nienarodzone dziecko cierpiało na śmiertelną, nieuleczalną chorobę kości. Publikacja wywołała ogólnopolską debatę społeczną i polityczną, a prokuratura w Oleśnicy wszczęła postępowanie sprawdzające.
W kwietniu 2025 roku europoseł Konfederacji Grzegorz Braun wraz z grupą zwolenników wtargnął do szpitala i przez pewien czas przetrzymywał lekarkę. Incydent ten doprowadził do decyzji Parlamentu Europejskiego o uchyleniu Braunowi immunitetu oraz zapowiedzi postawienia mu zarzutów.
Kluczowe dla ustaleń „Wyborczej” są wydarzenia z grudnia 2025 roku. Wówczas dziennikarz Radia Wnet Jakub Pilarek poinformował na antenie o rzekomym umorzeniu śledztwa w Oleśnicy. Dzień później Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu oficjalnie zdementowała te doniesienia.
Sześć dni później na portalu X pojawił się wpis z konta Michała Ostrowskiego, który był już wówczas zawieszony. Według „Gazety Wyborczej” mógł to być przypadkowo opublikowany fragment prywatnej korespondencji z informatorem z oleśnickiej prokuratury. Wpis zawierał polityczne oceny prokurator prowadzącej sprawę, Beaty Ciesielskiej, oraz sugestie, że mogła ona ulec naciskom w celu umorzenia postępowania. Ostrowski miał również instruować, by informacje te przekazać dziennikarzowi Radia Wnet.
Choć wpis szybko usunięto, jego zrzuty ekranu zachowało wielu internautów, w tym dziennikarze „Wyborczej”.
Prokurator Beata Ciesielska stanowczo zaprzecza, jakoby ktokolwiek wywierał na nią naciski.
– Wszystkie decyzje podejmowałam samodzielnie i niezależnie – podkreśla w rozmowie z dziennikiem. Wyjaśnia też, że udział prokurator Katarzyny Kwiatkowskiej z Prokuratury Krajowej ograniczał się wyłącznie do analizy materiału dowodowego i sporządzenia opinii prawnej, bez wpływu na ostateczne rozstrzygnięcie.
Prokuratura Krajowa w oficjalnym komunikacie potwierdziła, że analiza akt obejmowała ocenę dopuszczalności zabiegu z punktu widzenia prawa, z uwzględnieniem stanowisk instytucji medycznych oraz komitetów etycznych.
„Gazeta Wyborcza” przypomina, że od 2016 roku prokuratorzy wyższego szczebla mają prawo wydawać podwładnym wiążące polecenia. W tej sprawie – jak zaznacza dziennik – takie polecenie nigdy nie zostało wydane.