Wielkie przeprowadzki w powiecie. Sprawdzamy, które gminy zyskują, a które pustoszeją

Red | Red
Wielkie przeprowadzki w powiecie. Sprawdzamy, które gminy zyskują, a które pustoszeją
Powiat oleśnicki w obliczu demograficznego przetasowania. Kto przyciąga nowych mieszkańców, a kto z z niepokojem patrzy w przyszłość?

Uciekamy z miast na wieś, szukając własnego kawałka ogródka i spokoju, ale wciąż chcemy mieć szybki dojazd do większego ośrodka – ten ogólnopolski trend widać jak na dłoni na mapie powiatu oleśnickiego. Demografia naszego powiatu jest silnie spolaryzowana, a najnowsze twarde dane liczbowe obnażają to bezlitośnie. Z jednej strony mamy samorządy przeżywające prawdziwy rozkwit mieszkalnictwa, z drugiej – te, z których mieszkańcy po prostu wyjeżdżają.

Gmina Oleśnica i Dobroszyce na fali

Bezkonkurencyjnym liderem demograficznym całego powiatu jest gmina wiejska Oleśnica. To właśnie tam najchętniej przenoszą się mieszkańcy, budując domy w podmiejskich wsiach. W ciągu zaledwie pięciu lat liczba mieszkańców tej gminy wzrosła o imponujące 11,8%.

Drugim najgorętszym adresem w powiecie są obecnie Dobroszyce. Gmina ta skutecznie przyciąga nowych mieszkańców, co zaowocowało skokiem populacji o 6,9%. Bliskość głównych tras i terenów rekreacyjnych, a także dostępność gruntów sprawiają, że to właśnie te dwa samorządy są największymi wygranymi migracji wewnętrznych.

Bierutów i miasto Oleśnica tracą

Ktoś jednak musi stracić, aby zyskać mógł ktoś inny. Zjawisko tzw. „rozlewania się miast” uderza rykoszetem w samą Oleśnicę. Zwarte, zurbanizowane środowisko miejskie straciło na przestrzeni pięciu lat 3,5% swoich obywateli.

Jeszcze bardziej niepokojąco sytuacja wygląda na południu powiatu. Gmina Bierutów jest niechlubnym liderem statystyk wyludniania – w analizowanym okresie populacja skurczyła się tam aż o 5,1%. Powolny, lecz konsekwentny odpływ mieszkańców notują również inne oddalone od centrum powiatu samorządy: Twardogóra (spadek o 2,3%) oraz Międzybórz (spadek o 2,1%). Głównymi przyczynami są tu ujemny przyrost naturalny i migracja zarobkowa młodych ludzi do większych miast.

Wschód powiatu w demograficznym zawieszeniu

Na wschodnich rubieżach powiatu sytuację można określić mianem demograficznej stagnacji. Gmina Syców, licząca ponad 16,5 tysiąca mieszkańców, odnotowała znikomy spadek na poziomie 0,2%. Wynika on niemal wyłącznie z faktu, że więcej osób umiera, niż się rodzi, a ruchy migracyjne na zewnątrz i do wewnątrz równoważą się. Minimalny, symboliczny wręcz przyrost rzędu 0,4% zanotowała z kolei sąsiednia Dziadowa Kłoda.

Lokalne samorządy stają przed zupełnie nowymi wyzwaniami. Włodarze rosnących gmin muszą mierzyć się z koniecznością rozbudowy infrastruktury drogowej, wodno-kanalizacyjnej czy placówek oświatowych. Z kolei te wyludniające się będą zmuszone do poszukiwania nowych pomysłów na zatrzymanie młodych ludzi oraz zapewnienie opieki starzejącemu się społeczeństwu.

Materiał został opracowany na podstawie oficjalnych statystyk Głównego Urzędu Statystycznego.

Udostępnij:
REKLAMA