Wrocław zakazuje fajerwerków. Czy Oleśnica powinna pójść tą samą drogą?
Decyzja wrocławskich radnych ponownie rozpaliła dyskusję także w mniejszych miastach regionu. W Oleśnicy temat zakazu fajerwerków powraca co roku, szczególnie w okresie sylwestrowo-noworocznym. W lokalnych mediach społecznościowych regularnie ścierają się zwolennicy wprowadzenia zakazu – argumentujący troską o zwierzęta, osoby starsze i środowisko – oraz przeciwnicy, którzy podkreślają znaczenie tradycji i brak realnych podstaw prawnych do takich ograniczeń.
Na razie oleśniccy radni nie podjęli działań zmierzających do wprowadzenia podobnych przepisów. Pytanie jednak wraca: czy Oleśnica powinna pójść śladem Wrocławia, czy też – biorąc pod uwagę wcześniejsze decyzje wojewodów – taki zakaz byłby jedynie symboliczny i krótkotrwały?
Była już podobna petycja w Oleśnicy
W 2019 roku była już podobna petycja. Wówczas mieszkańcy, którzy podpisali się pod nią, wnosili o wydanie zarządzenia o odstąpieniu miasta, miejskich spółek i jednostek od używania materiałów pirotechnicznych powodujących hałas podczas imprez miejskich i sportowych Postulowano również rozszerzenie zakazu także o 31 grudnia i 1 stycznia. Burmistrz uzależnił wtedy swoją decyzję od wyników ankiety, która została przeprowadzona wśród oleśniczan.
W ankiecie głosowało 536 osób. Większość (51% – 256 osób) opowiedziało się przeciw takiemu zakazowi. Za było 48,4% mieszkańców (243 głosy). I temat przepadł.
Wojewoda może zablokować zakaz
Los wrocławskiej uchwały nie jest przesądzony. Zaledwie tydzień temu prawnicy wojewody dolnośląskiego zakwestionowali podobne przepisy przyjęte przez Szklarską Porębę. Ostatecznie wojewoda Anna Żabska unieważniła tamtą uchwałę, argumentując, że radni nie wykazali istnienia nagłego, lokalnego zagrożenia, które uzasadniałoby wprowadzenie zakazu.
Zdaniem wojewody, problemy związane z używaniem fajerwerków mają charakter ogólnokrajowy, a nie lokalny, co podważa możliwość wprowadzania tego typu zakazów na poziomie gmin.
Dlaczego fajerwerki są groźne dla zwierząt?
Pokazy fajerwerków dla wielu osób są symbolem świętowania. Dla zwierząt domowych i dzikich to jednak źródło ogromnego stresu i realnego zagrożenia dla zdrowia, a nawet życia. Eksperci i organizacje prozwierzęce od lat apelują o ograniczenie używania pirotechniki.
Największym problemem jest nagły i bardzo głośny hałas. Psy, koty oraz dzikie zwierzęta mają znacznie czulszy słuch niż ludzie, dlatego huk fajerwerków wywołuje u nich panikę. Przerażone zwierzęta często uciekają, zrywają się ze smyczy lub próbują schować się w przypadkowych miejscach, narażając się na wypadki. Silny stres może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych, takich jak ataki paniki, drgawki, a w skrajnych przypadkach nawet zawał serca. Szczególnie narażone są zwierzęta starsze, chore oraz te, które wcześniej doświadczyły traumy.
Dodatkowym zagrożeniem są niewybuchy i toksyczne pozostałości pirotechniki, które mogą powodować poparzenia lub zatrucia. Z tego powodu coraz częściej podnoszone są głosy, aby tradycyjne fajerwerki zastępować cichymi pokazami świetlnymi, które nie zagrażają zwierzętom. Dla ludzi to kilka minut zabawy. Dla zwierząt – często długie godziny strachu.