Synowie Katarzyny Stoparczyk kontynuują jej misję. Wzruszająca inicjatywa po tragedii
W programie „Dzień Dobry TVN” bracia opowiedzieli o działaniach, które podejmują, by pamięć o mamie nie była jedynie wspomnieniem, ale realnym wsparciem dla innych.
Jednym z najważniejszych projektów, o których mówili synowie dziennikarki, jest Pracownia Psychologiczno-Terapeutyczna dla Dzieci i Młodzieży im. Kasi Stoparczyk. Placówka została utworzona przez Fundację „Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci”, z którą Katarzyna Stoparczyk była związana przez 15 lat jako ambasadorka.
– Pracownia nosi nazwę wziętą od imienia mamy i to dla nas bardzo ważna rzecz. Staramy się ją wesprzeć. Oczywiście nigdy nie dorównamy naszej mamie, ale zrobimy to, co jesteśmy w stanie, by kontynuować misję, którą rozpoczęła – podkreślił w programie Maksymilian.
Fryderyk dodał, że idea powstania pracowni zrodziła się również z potrzeby przekucia żałoby w dobro: – To miejsce stworzone przez fundację, która nadzoruje wrocławskie hospicja. Pomysł był taki, by zamiast kwiatów na pogrzebie zebrać środki właśnie na ten cel. Stąd wzięła się też inicjatywa nazwania pracowni imieniem mamy.
Złoty Mikrofon dla WOŚP
Synowie Katarzyny Stoparczyk zdecydowali się także na wyjątkowy gest wobec Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na licytację WOŚP przekazali prestiżowe wyróżnienie mamy – Honorowy Złoty Mikrofon. Choć licytacja zakończyła się w piątek 16 stycznia, wsparcie wciąż jest możliwe poprzez SMS (numer 75 565, treść: TROJKA).
To symboliczne pożegnanie z nagrodą, która była dla dziennikarki niezwykle ważna, ale – jak podkreślają synowie – jeszcze ważniejsze było dla niej pomaganie innym.
„Mama miała bezwarunkowy odruch pomocy”
W rozmowie w „Dzień Dobry TVN” Maksymilian i Fryderyk opowiedzieli również o tym, jak mama ukształtowała ich wrażliwość na potrzeby drugiego człowieka. – Mama zawsze była nastawiona na drugiego człowieka. Chciała pomagać. W pracy była związana z dziećmi, dlatego najwięcej pomagała dzieciom, ale miała bezwarunkowy odruch pomocy – wspominał Maksymilian.
Fryderyk dodał, że empatii uczyła ich od najmłodszych lat: – Prowadziła reportaże z osobami w kryzysie bezdomności i zabierała nas do jadłodajni. Zdarzyło mi się nawet kiedyś upiec ciasto, kiedy tam przychodziliśmy.
Własną drogą, ale z tymi samymi wartościami
Choć Katarzyna Stoparczyk była związana z mediami, jej synowie nie planują iść dokładnie tą samą ścieżką zawodową. – Każdy podąża swoją drogą. Mama raczej trzymała nas na uboczu świata medialnego. Ale jeśli teraz możemy w taki sposób pomóc, to szkoda byłoby tego nie zrobić – przyznał Maksymilian.