Synek Magdaleny Stępień i Jakuba Rzeźniczaka wymaga specjalnej terapii. Pomoc zaoferowała Anna Lewandowska
Informowaliśmy już, że synek modelki z Oleśnicy Magdaleny Stępień i piłkarza Jakuba Rzeźniczaka cierpi na nowotwór wątroby. Okazuje się, że szansą na wyleczenie chłopca jest terapia w Izraelu.
– Przez pierwsze prawie 6 miesięcy życia mojego synka Oliwiera nic nie wskazywało na to, że ma nadejść najgorsze – napisała na Instagramie Magdalena Stępień. – Nie miał żadnych niepokojących objawów, rozwijał się prawidłowo, był zawsze pogodny, uśmiechnięty, ciekawy świata, nigdy na nic nie chorował.
– W związku z tym, że dużo podróżowaliśmy regularnie, kontrolowałam wyniki badań mojego syna – pisze modelka. – Po powrocie do kraju z ostatniej naszej podróży, również przeprowadziłam takie badania. Bardzo zaniepokoiły mnie ich wyniki. Postanowiłam nie odpuszczać i drążyć temat. I tak znaleźliśmy się w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Tutaj, po wielu badaniach usłyszałam potworną diagnozę – mój półroczny synek ma ogromnego, bo aż 12 cm guza na wątrobie! W tym momencie jakby cały świat się zawalił! Wynik histopatologiczny dał przerażającą odpowiedź – MALIGNANT RHABDOID THUMOR LIVER. Jeden z najrzadszych, bardzo agresywnych i opornych na leczenie nowotworów złośliwych – mięsak tkanek miękkich, a w naszym przypadku wątroby.
W Polsce Oliwier jest prawdopodobnie trzecim dzieckiem z takim rozpoznaniem. Z informacji, które do mnie dotarły, dowiedziałam się, że szansa na wyleczenie Mojego Małego Wojownika w Polsce to tylko 2% – podkreśla zrozpaczona. – Nie ma tutaj leku, który zatrzymałby te komórki nowotworowe.
Specjalistyczna terapia w Izraelu
Magdalena Stępień podkreśla, że dzięki bezinteresownej pomocy kobiety o ogromnym sercu – Ani Lewandowskiej – udało się znaleźć klinikę w Izraelu, w której opracowywane i stosowane są najnowsze metody leczenia chorób nowotworowych. Oprócz tradycyjnych metod chirurgicznych izraelscy lekarze stosują nowoczesne technologie, które stały się prawdziwym przełomem w onkologii.
– Tysiące pacjentów wierzy w życie z izraelskimi lekarzami – mówi oleśniczanka. – Wierzę również i ja, że uda się uratować życie mojego synka. To moja jedyna nadzieja. Nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdybym tej szansy mojemu dziecku nie dała! Ania pomogła mi również w organizacji transportu medycznego. Z całego mojego obolałego serca Ci dziękuję. Dałaś mi nadzieję, której tak bardzo potrzebuję.
Leczenie za granicą wiąże się z ogromnymi kosztami. Wstępnie koszty transportu medycznego oraz badań skalkulowano na około 300 tys. zł. Właściwe leczenie będzie o wiele droższe. – Przekracza to moje możliwości finansowe. Nie dysponuję taką kwotą (ani ja, ani Kuba) – pisze modelka.
Dlatego proszę Was – ludzi o wielkich sercach, o wsparcie finansowe, bo sami nie damy rady takiej kwoty w tak krótkim czasie uzbierać. Podzielcie się, proszę, naszą historią ze znajomymi. Wierzę, że razem zdołamy uratować małego Olisia, który tak bardzo chce żyć! A ja, jako matka nie wyobrażam sobie życia bez tego Promyka, który pojawił się w moim życiu i sprawił, że nabrało ono sensu.