Streaming, groźba bombowa i prokuratorskie zarzuty z zakazem zbliżania się
Jarosław S. wielokrotnie pojawiał się w Urzędzie Miasta Oleśnicy w celu wyjaśnienia swojej prywatnej sytuacji lokalowej – konkretnie kwestii związanych z ogrzewaniem w jego mieszkaniu. Mężczyzna zdecydował się na nietypową formę dokumentowania swoich wizyt: każdą z nich transmitował na żywo na swoim kanale. Jak sam tłumaczył, streaming miał zapewnić pełną przejrzystość rozmów z władzą publiczną.
Przedstawiciele magistratu odmawiali podawania szczegółowych danych dotyczących sytuacji osobistej S., dopóki były one udostępniane szerokiemu gronu odbiorców.
Feralna wizyta i groźba ataku
Podczas jednej z ostatnich wizyt sytuacja stała się wyjątkowo napięta. Choć Jarosław S. w pewnym momencie sam zdecydował o wyłączeniu transmisji – twierdząc, że chce w ten sposób uniknąć eskalacji i dokończyć rozmowę w spokoju – atmosfera w urzędzie nie uległa poprawie. W trakcie opuszczania budynku miał wypowiedzieć słowa sugerujące możliwość podłożenia bomby w magistracie oraz kierować inne groźby pod adresem urzędników.
Mimo przerwania relacji live przez S., burmistrz Adam Horbacz wraz z sekretarzem Michałem Pawlaczykiem zdecydowali się wezwać patrol policji. W poźniejszym nagraniu Jarosław S. ocenił samą interwencję jako „kulturalną i rzeczową”, dopatrzył się błędów proceduralnych – twierdzi, że policjanci nie podali nazwisk ani konkretnej przyczyny podjęcia czynności.
Jak mówi prokurator rejonowa Beata Ciesielska, mężczyzna usłyszał dwa zarzuty za groźby oraz przestępstwa wobec funkcjonariuszy policji. Jarosław S. przebywa na wolności, jednak prokuratura zastosowała wobec niego konkretne restrykcje. Mężczyzna otrzymał zakaz zbliżania się do burmistrza Oleśnicy oraz sekretarza miasta na odległość mniejszą niż 50 metrów. Tę ostatnią decyzję – jak słyszymy od szefowej oleśnickiej prokuratury – Jarosław S. zaskarżył i będzie ona rozpatrywana przez sąd.