Strach i groźby. „Czy ktoś musi zginąć, by prawo zadziałało?”
Po naszej ostatniej publikacji sytuacja na osiedlu przy ul. Kleeberga w Oleśnicy zamiast się uspokoić, przybrała dramatyczny obrót. Mieszkaniec, który jako pierwszy wystąpił przeciwko patologii i zastraszaniu, stał się ofiarą bezpośrednich gróźb. Agresja, która do tej pory była „rozproszona”, teraz zyskała konkretny cel.
„Wyj… te drzwi” – Atak pod nieobecność gospodarza
Wczoraj po południu jeden z głównych prowodyrów osiedlowego terroru – ten sam, który wcześniej wyrzucał przedmioty przez okna i atakował dzieci – przypuścił szturm na mieszkanie naszego czytelnika.
– Byłem w pracy, w domu była tylko mama i brat. Ten człowiek dobijał się do drzwi, krzycząc: 'Wyjebie te drzwi!’. Wykrzykiwał przekleństwa i groźby pod adresem moich bliskich – relacjonuje zastraszony mężczyzna.
Interwencja policji? Skończyło się na rutynowej notatce służbowej. Sprawca oddalił się przed przyjazdem patrolu, a funkcjonariusze stwierdzili, że „będą go szukać”.
Nocne groźby: „Wszystkich was spalę!”
Bezkarność rozzuchwala. Jeszcze tego samego wieczoru ten sam mężczyzna był widziany przez innych sąsiadów. Tym razem groźby dotyczyły już nie tylko jednej rodziny, ale całej społeczności. Padły przerażające słowa o podpaleniu bloku. Mimo kolejnego wezwania mundurowych, sprawca znów nie został zatrzymany.
Mieszkańcy zadają sobie jedno pytanie: Ile razy policja musi przyjeżdżać na to samo podwórko, by uznać, że sytuacja zagraża życiu wielu osób?
Potem agresja przeniosła się na ulicę. Około godziny 14:00 brat naszego czytelnika, wracając z pracy, został osaczony przez „ekipę” trzęsącą osiedlem. Padły jasne deklaracje: „Powiedz bratu, że wszyscy dostaniecie wpie…” „My wam życie uprzykrzymy”
Nasz czytelnik nie zamierza się poddawać i zapowiada złożenie kolejnych oficjalnych zawiadomień. Jednak w jego relacji dominuje gorycz i przerażenie tempem, w jakim państwo (nie)reaguje na przemoc. – Moje przemyślenia są takie: czy ktoś naprawdę musi zginąć lub zostać kaleką, żeby cokolwiek dało się uczynić w tym temacie? To brzmi jak amerykański film akcji, ale to są realia mojego życia – kończy swój list.