„Rozpusta patologii” na Armii Krajowej. Czytelniczka traci cierpliwość i pyta: gdzie są służby?
Wraz z nadejściem wiosny na ul. Armii Krajowej wrócił stały, uciążliwy krajobraz. Okolice piekarni i pobliskich sklepów ponownie stały się miejscem spotkań grupy osób, które od rana do wieczora spędzają czas na spożywaniu alkoholu. Z naszą redakcją ponownie skontaktowała się Czytelniczka, która na bieżąco obserwuje to, co dzieje się pod jej oknami. Kobieta nie kryje frustracji brakiem skutecznych działań ze strony służb.
Butelki, puszki i poranne libacje
– Od tamtego incydentu nie widzę zmiany, a wręcz „rozpustę” patologii – pisze do nas oburzona oleśniczanka.
Z jej relacji wynika, że w miejscu tym każdego dnia przesiaduje stała grupa od 5 do 8 osób. Problem nie dotyczy wyłącznie godzin wieczornych – „spotkania” rozpoczynają się już od wczesnych godzin porannych. Na dowód Czytelniczka przesłała nam zdjęcia, zrobione tuż po rozejściu się towarzystwa. Widać na nich ewidentne ślady libacji: pozostawione butelki i całe worki pełne pustych puszek po piwie oraz… fotele.
Problem znany, ale nierozwiązany
Przypomnijmy: o sprawie pisaliśmy już kilka tygodni temu. Mieszkańcy alarmowali wtedy, że kłopotliwe sąsiedztwo zrobiło sobie między blokami „ogródek działkowy”. Otrzymaliśmy nawet nagranie, na którym widać było ognisko rozpalone w biały dzień na terenach zielonych.
Niestety, wygląda na to, że dotychczasowe sygnały nie przyniosły trwałego rozwiązania. Towarzystwo wciąż czuje się bezkarnie, a mieszkańcy czują się bezradni.
– Czy radiowozy nie przejeżdżają tą ulicą? Nic nie jest robione w kierunku zapanowania nad porządkiem w tym miejscu – dodaje nasza rozmówczyni, pytając retorycznie, czy sprawą w końcu na poważnie zajmie się Policja lub Urząd Miasta.
Do tematu będziemy wracać.