Radny Płaczkowski bije na alarm: „Zabraknie nam wody, a miasto chce betonować ”
Przyszłość tzw. „Zielonej Spacerowej” od lat budzi ogromne emocje wśród mieszkańców Oleśnicy. Część z nich już od kilkunastu lat – i za kadencji dwóch różnych burmistrzów – bezskutecznie próbuje uchronić ten fragment centrum przed zabetonowaniem. Z podobnym apelem od dawna występuje radny Mirosław Płaczkowski. Jak się jednak okazuje, najnowsze plany planistyczne miasta nie napawają optymizmem.
Szpaler drzew to nie park
Z opublikowanego projektu Planu Ogólnego dla Oleśnicy wynika, że za zieleń na ul. Spacerowej uznano jedynie… szpaler lip rosnących wzdłuż drogi. Pozostała część działek w tym rejonie została zakwalifikowana do Strefy Usług, co – jak podkreśla Mirosław Płaczkowski – wprost otwiera furtkę do ich zabudowy.
W odpowiedzi na te plany, radny Płaczkowski złożył w Urzędzie Miasta oficjalne uwagi, domagając się zmiany przeznaczenia całego tego kwartału na strefę Zieleni Parkowej (roboczo nazywanej przez mieszkańców „Parkiem Teatralnym”).
– Przez lata można było odnieść wrażenie, że zabetonowanie każdej działki w centrum to recepta na sukces miasta. Tańsze przyłącza, tańsze mieszkania… A infrastruktura? Cóż, może wytrzyma, czasem nie. Spaliny i korki to przecież „tylko” 6 godzin dziennie – ironizuje we wpisie w mediach społecznościowych samorządowiec, punktując błędy dotychczasowej polityki przestrzennej.
Zwraca również uwagę na pewien urbanistyczny paradoks: w Oleśnicy lawinowo przybywa nowych mieszkań, podczas gdy liczba samych mieszkańców stale maleje.
Rozwój zrównoważony czy tylko pusty slogan?
Radny punktuje również niekonsekwencję urzędników. Przypomina, że oficjalna Strategia Rozwoju Miasta mówi wprost o zwiększaniu – a nie tylko utrzymywaniu – powierzchni biologicznie czynnej. – Jeżeli Plan Ogólny zabiera istniejący teren zielony i przeznacza go pod zabudowę, można postawić retoryczne pytanie, jak takie działanie realizuje strategiczny kierunek miasta? – pyta retorycznie Płaczkowski.
Kluczowym argumentem w walce o „Zieloną Spacerową” jest jednak kwestia retencji wody i zmian klimatu. Radny podkreśla, że miejskiej deszczówki nie można dłużej bezrefleksyjnie „wysyłać do Bałtyku” poprzez szczelnie zabetonowane place i ulice. Rozszczelnienie gruntu to dziś zdaniem radnego najwyższa konieczność. Dawni urbaniści, którzy projektowali Oleśnicę przed wiekami, doskonale rozumieli znaczenie korytarzy powietrznych i zielonych otulin. Dziś miasto boryka się ze zjawiskiem tzw. „wysp ciepła” i zawieszonym smogiem, co bezpośrednio bije w zdrowie mieszkańców.
Oleśnica w strefie najwyższego ryzyka suszy
Radny przywołuje również niepokojące dane, które padły podczas niedawnego wykładu Emilii Skłuckiej, ekspertki tworzącej Miejski Plan Adaptacji do zmian klimatu dla Oleśnicy. Statystyki są alarmujące. Według danych Państwowego Monitoringu Środowiska z lipca 2026 roku, przerwy w dostawach wody wodociągowej notowane są już w blisko 300 gminach w Polsce, a od około dekady nasz kraj ma ujemny bilans wodny (więcej wody odpływa i odparowuje, niż spada w postaci deszczu).
Co gorsza, Oleśnica leży w tak zwanym „Pasie suszy”, co oznacza najwyższe ryzyko wystąpienia niedoborów. Perspektywa wprowadzenia ograniczeń w dostępie do bieżącej wody w najbliższym dziesięcioleciu jest więc bardzo realna.
– Potrzebujemy jak najwięcej zielonych filtrów, takich właśnie jak skwer na Spacerowej – podsumowuje Płaczkowski, apelując do władz, by w planowaniu przestrzennym traktować poszczególne tereny jako naczynia połączone miejskiego systemu przyrodniczego, a nie wyłącznie jako oddzielne działki inwestycyjne.
Czas pokaże, czy urbaniści i władze miasta wezmą pod uwagę argumenty mieszkańców i radnego przed ostatecznym uchwaleniem Planu Ogólnego. Do tematu będziemy wracać.