REKLAMA

Radni PiS punktują obóz burmistrza: „Ekonomia to nie zaklęcia, to odpowiedzialność za portfele oleśniczan”

Red | Red
Radni PiS punktują obóz burmistrza: „Ekonomia to nie zaklęcia, to odpowiedzialność za portfele oleśniczan”
Gorąca atmosfera wokół finansów Oleśnicy. Klub Radnych Prawa i Sprawiedliwości wydał oficjalną odpowiedź na ostatnie oświadczenie Klubu Radnych Adama Horbacza. Zdaniem opozycji, argumenty strony rządzącej „dobrze brzmią tylko na papierze”, a planowane zadłużenie miasta na kwotę 16 mln zł jest pozbawione merytorycznego uzasadnienia.
REKLAMA

Głównym punktem sporu jest zasadność zaciągania kolejnych zobowiązań w momencie, gdy miasto – według oficjalnych dokumentów – dysponuje nadwyżką budżetową. – Nikt nie kwestionuje istnienia kredytów jako takich. Problemem jest moment i skala. Jeśli Miasto ma nadwyżkę na poziomie ok. 6,9 mln zł, to pojawia się zasadnicze pytanie: gdzie jest realna konieczność sięgania po dodatkowe 16 mln zł? To nie jest »niezrozumienie ekonomii«, jak sugerują nasi koledzy z klubu burmistrza. To jest podstawowe pytanie o racjonalność decyzji – czytamy w stanowisku radnych PiS.

Dług to mniej pieniędzy na przyszłe inwestycje

Radni PiS uderzają również w narrację o „bezpiecznym zadłużeniu”, przypominając, że każdy dług trzeba spłacić wraz z odsetkami. Argumenty o tym, że „zawsze się zadłużaliśmy i zawsze spłacaliśmy”, nazywają prostą drogą do spirali zobowiązań. – Każda złotówka wydana na obsługę długu to złotówka mniej na nowe drogi, oświetlenie czy chodniki w przyszłości – piszą.

Radni PiS wytykają, że skoro obóz burmistrza sam przyznaje, iż pożyczka „może nie zostać zaciągnięta w całości”, to uchwalanie jej w maksymalnym wymiarze jest tworzeniem „wygodnego marginesu”, a nie precyzyjnym planowaniem.

„Naszą rolą jest patrzeć władzy na ręce”

W odpowiedzi na zarzuty o „niezrozumienie finansów”, radni Prawa i Sprawiedliwości odpowiadają krótko: to próba przykrycia braku merytorycznych odpowiedzi na konkretne pytania.

„Rolą radnych nie jest bezrefleksyjne przyklepywanie decyzji burmistrza, tylko patrzenie władzy na ręce. I dokładnie to robimy. Możecie mówić o »dobrych rękach«. My wolimy mówić o twardych liczbach, konsekwencjach i odpowiedzialności. Bo rozwój miasta to nie hasło – to decyzje, które mieszkańcy będą odczuwać przez lata” – podsumowują radni.

Udostępnij:
REKLAMA
REKLAMA