Przebudowa ul. Pułaskiego. Miasto tłumaczy się z opóźnień, a radny alarmuje
Radny Paweł Bielański nie pozostawia na obecnym stanie inwestycji suchej nitki. Jego opis sytuacji na Pułaskiego maluje obraz skrajnego zaniedbania:
– Mówiąc kolokwialnie, jest tam istny armagedon. Na rozgrzebanej ulicy leżą krawężniki, włazy kanalizacyjne, poprzewracane znaki. Wykopy zabezpieczono prowizorycznie… drewnianymi paletami! Nie wiadomo, czy to plac budowy, czy scenografia do filmu wojennego – alarmuje radny.
Bielański zwraca uwagę na kluczowy aspekt: bezpieczeństwo. W pobliżu znajduje się przedszkole, a przez teren budowy codziennie przechodzą dzieci. Co więcej, obecny stan drogi praktycznie uniemożliwia przejazd służbom ratunkowym. Radny stawia gorzką tezę: burmistrz Adam Horbacz prawdopodobnie nie ma pojęcia, jak tragicznie wygląda sytuacja na miejscu, bo „inaczej nie dopuściłby do takiego chaosu”.
„Wykonawca zawiódł, będą kary”
Oficjalna odpowiedź magistratu na interpelację radnego rzuca światło na urzędową stronę medalu. Miasto potwierdza, że musiało odstąpić od umowy, ponieważ wykonawca mimo wezwań nienależycie realizował zadanie.
Z pisma wynika, że naliczono kary umowne, a wykonawca poniesie konsekwencje finansowe za niedotrzymanie terminów i jakości prac. Firma nie zabezpieczyła drogi przed zimą, co mogło doprowadzić do degradacji warstw drogowych. Teraz miasto musi wykonać dodatkowe badania techniczne. Konieczne jest opracowanie „zamiennego rozwiązania projektowego”, co jeszcze bardziej wydłuża całą procedurę.
Co dalej?
Zanim na ul. Pułaskiego wejdzie nowa firma, miasto musi dokończyć formalności i ogłosić kolejny przetarg. Planowany termin zakończenia to pierwsza połowa 2026 roku. Warunek? Sprawne znalezienie wykonawcy zastępczego.
Dla mieszkańców, którzy od ubiegłego roku brodzą w błocie i mijają porzucone materiały budowlane, to fatalne wieści. Do tematu będziemy wracać.