Pracowita noc strażaków z Międzyborza. Od lądowania śmigłowca po alarm tlenku węgla

Red | Red
Pracowita noc strażaków z Międzyborza. Od lądowania śmigłowca po alarm tlenku węgla
Po sprawnej akcji poszkodowany został przetransportowany drogą powietrzną do szpitala.
Piątkowy wieczór, 10 kwietnia, nie należał do spokojnych dla ratowników z Ochotniczej Straży Pożarnej w Międzyborzu. Strażacy interweniowali dwukrotnie – najpierw wspierając Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, a tuż po powrocie sprawdzając sygnał o śmiertelnym zagrożeniu cichym zabójcą.

Pierwsze wezwanie wpłynęło około godziny 21:30. Służby zostały zadysponowane do miejscowości Ose, gdzie konieczna była pomoc medyczna dla jednego z mieszkańców. Ze względu na stan poszkodowanego, na miejsce wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Strażacy z Międzyborza zabezpieczyli osobę wzywającą pomoc. Ze względu na porę nocną i trudne warunki, przy wsparciu kolegów z OSP Ose, wyznaczono dwa alternatywne lądowiska, aby umożliwić pilotowi bezpieczne przyziemienie. Po sprawnej akcji poszkodowany został przetransportowany drogą powietrzną do szpitala.

Prosto z akcji do zagrożenia gazem

Tuż po powrocie do remizy i odtworzeniu gotowości bojowej, syreny zawyły ponownie. Tym razem zgłoszenie dotyczyło ulicy Wrocławskiej w Międzyborzu, gdzie w jednym z mieszkań uruchomiła się czujka tlenku węgla.

Na miejscu strażacy przeprowadzili szczegółowe rozpoznanie. Pomieszczenia zostały sprawdzone profesjonalnym czujnikiem wielogazowym. – Nasze urządzenia nie wykazały obecności niebezpiecznych gazów w powietrzu. Po dokładnej kontroli okazało się, że alarm był wywołany wadliwym działaniem domowej czujki – relacjonują strażacy.

Mimo że tym razem alarm okazał się fałszywy, ratownicy podkreślają, że lokatorzy zachowali się wzorowo. W przypadku podejrzenia obecności tlenku węgla (czadu), każda sekunda ma znaczenie, a czujność może uratować życie.

Udostępnij:
REKLAMA