Po sześciu tygodniach przerwy wrocławskie lotnisko wznawia działalność
Port lotniczy pozostaje zamknięty od 26 października. Decyzję o wstrzymaniu ruchu podjęto, aby sprawnie przeprowadzić szeroko zakrojoną modernizację – zamiast pracować pod ruchem i narażać się na wielomiesięczne utrudnienia, zarząd lotniska wybrał krótsze, lecz całkowite zamknięcie obiektu.
Jak podkreślano, termin nie był przypadkowy. Koniec października to moment przejścia z letniego na zimowy rozkład lotów oraz początek niskiego sezonu, w którym popyt na podróże lotnicze tradycyjnie spada.
Co zmieniło się podczas modernizacji?
Najważniejsze prace dotyczyły obszaru wokół pasa startowego. W czasie przerwy:
- powstała nowa płyta postojowa mieszcząca 14 samolotów,
- przebudowano istniejącą drogę kołowania,
- wybudowano nową drogę szybkiego zjazdu z pasa startowego,
- stworzono nową płytę do odladzania,
- powstała kolejna droga kołowania, usprawniająca ruch na płycie.
Zmiany mają zwiększyć przepustowość portu, skrócić czas kołowania i poprawić płynność obsługi samolotów zarówno regularnych, jak i czarterowych.
Inwestycja o znaczeniu cywilnym i wojskowym
Modernizacja prowadzona jest nie tylko z myślą o pasażerach. To projekt, który ma przygotować wrocławskie lotnisko również na potrzeby wojskowego ruchu lotniczego. Jak mówił w październiku Jakub Stefaniak, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, cytowany przez RMF24: – To inwestycja strategiczna z punktu widzenia polskiej racji stanu. To przykład tzw. „dual use”, czyli współpracy instytucji cywilnych oraz przemysłu z wojskiem.
Po ponownym otwarciu portu podróżni mogą spodziewać się sprawniejszej obsługi na płycie lotniska i krótszego czasu przygotowania maszyn do lotu. Zwiększona infrastruktura pozwoli też na obsługę większej liczby statków powietrznych jednocześnie, co może przełożyć się na punktualność oraz elastyczność siatki połączeń.