Nowy przystanek kolejowy powstał, ale dla części pasażerów jest twierdzą nie do zdobycia
Jak podkreślają zbulwersowani pasażerowie, rzeczywistość w terenie brutalnie zweryfikowała plany kolejarzy. Przystanek kolejowy znajduje się w zasięgu wzroku, jednak dostanie się na niego to wyzwanie godne zawodów sprawnościowych. Dostępu do peronów od strony południowej broni bowiem głęboki na dwa metry rów, a tuż nad nim zamontowano wysokie na półtora metra barierki.
Tor przeszkód zamiast bezpiecznego wejścia na peron
– Czy ktoś, kto to projektował, chociaż raz pofatygował się na miejsce, żeby zobaczyć, jak ludzie mają tutaj dojść? – denerwują się mieszkańcy południowych sołectw, takich jak Gręboszyce czy Smolna.
Pokonanie takiej zapory jest problemem nawet dla młodego człowieka, a staje się barierą nie do przejścia dla seniorów jadących do lekarza czy dzieci wracających ze szkoły. Wspinanie się po barierkach i schodzenie w stromy rów to igranie ze zdrowiem i życiem, a także łamanie przepisów kolejowych. Ludzie pytają wprost: czy urzędnicy i projektanci czekają na tragedię, aż ktoś połamie nogi lub wpadnie pod pociąg, próbując wejść na peron „na dziko”?
Czytaj także:
Błoto po kolana na drogach gminnych
Zanim ktokolwiek dotrze w rejon feralnych barierek, musi pokonać gruntowy poligon. Najkrótsze dojazdy i dojścia z południa to zwykłe drogi polne, za które odpowiadają częściowo Gmina Oleśnica oraz Gmina Bierutów.
Po każdych większych opadach deszczu trakty te zamieniają się w grzęzawisko. Dotarcie na pociąg suchą stopą jest niemożliwe, a przecież nikt nie zamierza podróżować do pracy w biurze czy szkoły w ubłoconych po kolana kaloszach.
Problem wywołał gorącą dyskusję w mediach społecznościowych, w której głos zabrali zarówno mieszkańcy, jak i przedstawiciele lokalnego samorządu.
Do sprawy odniósł się bezpośrednio Krzysztof Skórzewski, sekretarz gminy Oleśnica:
– Nie spodziewałem się takiego finału tej inwestycji. Nie chciałbym tu nikogo krytykować, ale delikatnie mówiąc zabrakło wyobraźni…, szkoda „zwiniętego kruszywa”. Jestem po rozmowie z panią radną Sylwią Hajduk, wybierzemy się na miejsce… Pewnie wszystko skończy się wnioskiem gminy Oleśnica do PLK, aby uwzględnili postulaty miejscowości na południe od stacji, może gmina Bierutów również to zrobi. Niestety kolejna inwestycja w obszarze tej stacji …to zajmie lata – napisał sekretarz.
Głos zabrała również Ewa Maria Galik, zwracając uwagę, że zaprzepaszczono gotowe rozwiązania wykonane na czas prac:
– Temat trochę przespany, bo droga techniczna, która była zrobiona dla ciężkiego sprzętu na czas przebudowy, została już zlikwidowana. Dziwiło mnie, że brak zainteresowania i nikt nie czyni starań: ani mieszkańcy Gręboszyc, ani Smolnej, aby ta droga pozostała i była dostosowana do dojazdu na nową stację PKP Solniki Wielkie. Droga ta była zrobiona wzdłuż torów, przez rzekę do samej stacji PKP. (…) Kolej skupiła się na swojej infrastrukturze i jej modernizacji. Myślę, że nikt nie zabiegał, a nawet nie pomyślał o tym – wskazuje, apelując o poparcie petycji w tej sprawie.
Krzysztof Błaszczyk podkreślił z kolei konieczność wspólnego działania sąsiadujących samorządów:
– Jak najbardziej jest to również w interesie Miasta i Gminy Bierutów, żeby dostęp do stacji był również od strony południowej. Lada moment Solniki Wielkie zaczną się rozbudowywać na południe od linii kolejowej, a wtedy mieszkańcy tych domostw również będą chcieli mieć bezpieczny i legalny dostęp do przystanku i reszty wioski. (…) Warto porozumieć się w tej sprawie z gminą Bierutów i złożyć do PLK jeden wspólny wniosek, będący z korzyścią dla obu gmin. Im szybciej wniosek zostanie wysłany, tym większe szanse na szybkie załatwienie sprawy. Akurat niedawno był „Dzień bez samochodu”, a samorządy chcą przystąpić do Wrocławskiego Związku Metropolitalnego, którego celem jest walka z wykluczeniem komunikacyjnym. Warto więc ten temat podjąć – argumentuje.
Redakcja pyta kolej. Czekamy na stanowisko PLK
Mieszkańcy domagają się skończenia z urzędniczą spychologią i oczekują trójstronnego porozumienia pomiędzy gminą Oleśnica, gminą Bierutów a PKP PLK. Celem minimum jest wybudowanie bezpiecznego kładki/dojścia od południa oraz utwardzenie dojazdów.
W związku z tą sytuacją skierowaliśmy oficjalne zapytania do spółki PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. Zapytaliśmy m.in. o powody pominięcia dojścia od strony południowej na etapie projektu, możliwość budowy bezpiecznego przejścia oraz kwestię rozebranej drogi technicznej.
Do tematu wrócimy niezwłocznie po otrzymaniu odpowiedzi od kolejowej spółki.