Horror z happy endem w Gręboszycach. Przegrywali 1:5, wyrwali remis w 95. minucie!
Faworytem starcia wydawali się gospodarze. Zespół z Gręboszyc przystępował do rywalizacji ze środka tabeli z dorobkiem 12 punktów, podczas gdy przyjezdna Skra Wojnowice miała na koncie zaledwie 5 „oczek“ (jedno zwycięstwo i dwa remisy). Boiskowa rzeczywistość brutalnie jednak zweryfikowała te przedmeczowe kalkulacje.
Zimny prysznic przed przerwą
Spotkanie rozpoczęło się dla miejscowych fatalnie. Już w 6. minucie goście wyszli na prowadzenie, a kwadrans później tablica wyników wskazywała już 0:2. Sygnał do odrabiania strat dał w 34. minucie Hubert Wesołowski. Po dokładnym podaniu w pole karne sprytnie przerzucił piłkę nad obrońcą Skry i precyzyjnym uderzeniem zdobył gola kontaktowego.
Radość miejscowych fanów trwała jednak krótko. Tuż przed przerwą błąd defensorów w szesnastce bezlitośnie wykorzystali rywale i Damian Dzieszuk musiał po raz trzeci wyciągać piłkę z siatki. Do szatni piłkarze schodzili przy stanie 1:3.
Cios za cios i dramaturgia po przerwie
Druga odsłona zaczęła się od groźnej próby Jakuba Osińskiego, którego lob minimalnie minął bramkę gości. Niewykorzystana okazja zemściła się błyskawicznie. W 54. minucie faul w polu karnym gospodarzy poskutkował rzutem karnym dla Skry, zamienionym pewnie na czwartą bramkę. Gdy w 60. minucie kolejna składna akcja ekipy z Wojnowic dała im prowadzenie 1:5, wydawało się, że punkty bezpowrotnie odjechały z Gręboszyc.
Gospodarze nie zamierzali jednak składać broni. Już dwie minuty później sędzia podyktował „jedenastkę” za zagranie ręką gracza Skry, a z wapna nie pomylił się Hubert Wesołowski. W 71. minucie nadzieje odżyły na dobre, gdy kapitalnym strzałem z dystansu popisał się Jakub Osiński (3:5). Odpowiedź rywali była jednak natychmiastowa. Zaledwie 60 sekund później goście wyprowadzili zabójczy kontratak i podwyższyli na 3:6.
Heroiczny finisz w ostatnich minutach
Przez kolejny kwadrans gra miejscowych falowała i brakowało wykończenia akcji, ale prawdziwa magia zaczęła się w samej końcówce. W 87. minucie Jakub Osiński ponownie zdecydował się na uderzenie zza pola karnego, a piłka zatrzepotała w siatce (4:6). Trzy minuty później po rzucie rożnym najwyżej wyskoczył Przemek Kucharski, zdobywając kontaktowego gola na 5:6!
W 95. minucie Gręboszyce otrzymały jedną z ostatnich szans – rzut wolny. Do piłki podszedł grający trener Sebastian Rachwał i posłał idealne dośrodkowanie w pole karne Skry. W ogromnym zamieszaniu najwięcej zimnej krwi zachował Bartek Chrzan, który wepchnął piłkę do bramki, doprowadzając do remisu 6:6.