Horror z happy endem w Gręboszycach. Przegrywali 1:5, wyrwali remis w 95. minucie!

Grzegorz Kijakowski | Grzegorz Kijakowski
Horror z happy endem w Gręboszycach. Przegrywali 1:5, wyrwali remis w 95. minucie!
Bartek Chrzan na boisku pojawił się pod koniec spotkania, ale nie przeszkodziło mu to w doprowadzeniu do wyrównania w 95. minucie spotkania / FOT. GRZEGORZ KIJAKOWSKI
Kibice, którzy w ten weekend wybrali się na mecz w Gręboszycach, z pewnością nie żałowali ani jednej minuty spędzonej przy linii bocznej. Po serii aż ośmiu wyjazdowych spotkań z rzędu podopieczni Sebastiana Rachwała wreszcie zagrali u siebie. Inauguracja wyremontowanej płyty boiska przyniosła widowisko, które z pewnością zapamiętane będzie na długo. Choć gospodarze przegrywali już 1:5 i 3:6, ostatecznie wyszarpali remis 6:6 w doliczonym czasie gry!

Faworytem starcia wydawali się gospodarze. Zespół z Gręboszyc przystępował do rywalizacji ze środka tabeli z dorobkiem 12 punktów, podczas gdy przyjezdna Skra Wojnowice miała na koncie zaledwie 5 „oczek“ (jedno zwycięstwo i dwa remisy). Boiskowa rzeczywistość brutalnie jednak zweryfikowała te przedmeczowe kalkulacje.

Zimny prysznic przed przerwą

Spotkanie rozpoczęło się dla miejscowych fatalnie. Już w 6. minucie goście wyszli na prowadzenie, a kwadrans później tablica wyników wskazywała już 0:2. Sygnał do odrabiania strat dał w 34. minucie Hubert Wesołowski. Po dokładnym podaniu w pole karne sprytnie przerzucił piłkę nad obrońcą Skry i precyzyjnym uderzeniem zdobył gola kontaktowego.

Radość miejscowych fanów trwała jednak krótko. Tuż przed przerwą błąd defensorów w szesnastce bezlitośnie wykorzystali rywale i Damian Dzieszuk musiał po raz trzeci wyciągać piłkę z siatki. Do szatni piłkarze schodzili przy stanie 1:3.

Cios za cios i dramaturgia po przerwie

Druga odsłona zaczęła się od groźnej próby Jakuba Osińskiego, którego lob minimalnie minął bramkę gości. Niewykorzystana okazja zemściła się błyskawicznie. W 54. minucie faul w polu karnym gospodarzy poskutkował rzutem karnym dla Skry, zamienionym pewnie na czwartą bramkę. Gdy w 60. minucie kolejna składna akcja ekipy z Wojnowic dała im prowadzenie 1:5, wydawało się, że punkty bezpowrotnie odjechały z Gręboszyc.

Gospodarze nie zamierzali jednak składać broni. Już dwie minuty później sędzia podyktował „jedenastkę” za zagranie ręką gracza Skry, a z wapna nie pomylił się Hubert Wesołowski. W 71. minucie nadzieje odżyły na dobre, gdy kapitalnym strzałem z dystansu popisał się Jakub Osiński (3:5). Odpowiedź rywali była jednak natychmiastowa. Zaledwie 60 sekund później goście wyprowadzili zabójczy kontratak i podwyższyli na 3:6.

Heroiczny finisz w ostatnich minutach

Przez kolejny kwadrans gra miejscowych falowała i brakowało wykończenia akcji, ale prawdziwa magia zaczęła się w samej końcówce. W 87. minucie Jakub Osiński ponownie zdecydował się na uderzenie zza pola karnego, a piłka zatrzepotała w siatce (4:6). Trzy minuty później po rzucie rożnym najwyżej wyskoczył Przemek Kucharski, zdobywając kontaktowego gola na 5:6!

W 95. minucie Gręboszyce otrzymały jedną z ostatnich szans – rzut wolny. Do piłki podszedł grający trener Sebastian Rachwał i posłał idealne dośrodkowanie w pole karne Skry. W ogromnym zamieszaniu najwięcej zimnej krwi zachował Bartek Chrzan, który wepchnął piłkę do bramki, doprowadzając do remisu 6:6.

Udostępnij:
REKLAMA