Nie żyje pies, który został odebrany księdzu
Wolontariusze Fundacji Oleśnickie Bidy odebrali w listopadzie 8-letniego owczarka proboszczowi parafii w Głuszynie na Opolszczyźnie. Pies przeszedł prawdziwą gehennę. Jego właściciel tak bardzo go zaniedbał, że po interwencji zwierzę musiało mieć amputowaną łapę.
– Kochani, z przykrością informujemy, że Max nie żyje. Przyczyną jego śmierci był skręt żołądka z następową intoksykacją, niewydolnością krążenia i wstrząsem – co zostało stwierdzone w sekcji zwłok Maxa na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu – poinformowali dziś członkowie fundacji.
Jego żołądek skręcił o 180 stopni wokół własnej osi. Skręt żołądka zdarza się psom ze specyficzną, tzw. głęboką klatką piersiową. Prawdopodobnie Max zbyt gwałtownie się kręcił w swoim kojcu – miał taki nawyk – przy zbyt wypełnionym żołądku. Nawyk kręcenia się w kółko powstał u Maxa, gdy cierpiał z powodu nieleczonego guza nogi. Z bólu ją atakował, usiłował dogonić. To zachowanie utrwaliło się i było sposobem na rozładowanie emocji u psa.
– Kiedy tylko zauważyliśmy, że coś się z nim dzieje niedobrego, pojechaliśmy do dr. Tomasza Grabińskiego, do ośrodka w Kątnej. Niestety, nie było już czasu na operację i pomimo reanimacji Max zmarł. Nie umiemy wyrazić naszego smutku słowami – piszą Oleśnickie Bidy.
Wolontariusze dziękują wszystkim, którzy pomagali Maxowi w dojściu do zdrowia. Szczególne wyrazy podziękowania kierują do Ani Głażewskiej, która spędzała długie godziny z Maxem, nadrabiając jego małą socjalizację. Dużo ciepłych słów skierowano też do doktora Tomasza Grabińskiego z Ośrodka w Kątnej, za heroiczną walkę o życie Maxa.
– Dziękujemy również prof. nazdw. dr hab Marcinowi Nowakowi z Zakładu Patomorfologii i Weterynarii Sądowej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu za dokładne badanie post mortem i szczegółowe wyjaśnienie przyczyny śmierci Maxa – informują wolontariusze.