„Nie odchodzę przez Brauna”. Jagielska ujawnia kulisy odejścia ze szpitala
Jeszcze pół roku temu Jagielska pełniła funkcję wicedyrektorki szpitala. Z tego stanowiska zrezygnowała sama. Teraz sytuacja wygląda inaczej. – Byłoby mi łatwiej, gdyby powodem była polityka – mówi Jagielska w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. – Ale nie o to chodzi. Zadecydowały relacje wewnątrz oddziału, a nie działania ludzi pokroju Grzegorza Brauna.
Wraz z Jagielską z oleśnickiego szpitala odchodzi również jej mąż, który jest kierownikiem oddziału ginekologiczno-położniczym. Według Jagielskiej współpraca z częścią zespołu stała się niemożliwa i to właśnie napięcia wewnętrzne doprowadziły do zakończenia zawodowej współpracy ze szpitalem. Jagielska podkreśla w rozmowie z „Wyborczą”, że była przygotowana na polityczne naciski i kampanie wymierzone przez środowiska przeciwników aborcji, ale – jak mówi – nie spodziewała się, że jej odejście ostatecznie będzie wynikać z postawy współpracowników. – 31 grudnia kończą nam się kontrakty. Przygotowaliśmy oferty, by je przedłużyć. Nasi zastępcy, znając je, przygotowali swoje i złożyli je dyrekcji. Z premedytacją wysadzili nas w ten sposób ze stanowisk – tłumaczy ginekolożka.
– Mam nadzieję, że od 1 stycznia rozpocznę pracę w innym szpitalu – mówi lekarka. – Wiele moich pacjentek potrzebuje opieki szpitalnej, nie tylko w przypadku aborcji. Nie umiem pracować poza szpitalem, bez dyżurów.