Most pamięci ze Złotego Potoku. Niezwykły odpust w Wabienicach

Red | Red
Most pamięci ze Złotego Potoku. Niezwykły odpust w Wabienicach
W minioną niedzielę, 5 października, kościół w Wabienicach wypełnił się wiernymi, dla których coroczne spotkanie odpustowe to znacznie więcej niż tylko parafialna uroczystość. Przy ołtarzu Matki Bożej Różańcowej ze Złotego Potoku po raz kolejny spotkały się pokolenia Kresowian, by wspólnie modlić się, wspominać utracony dom i pielęgnować więzi, których nie zatarł ani czas, ani powojenna tułaczka.

Sercem wabienickiej świątyni i magnesem przyciągającym pielgrzymów jest łaskami słynący obraz Matki Bożej Różańcowej. Jego droga na Dolny Śląsk to gotowy scenariusz na film historyczny. W 1946 roku wizerunek ocalił i przywiózł ze Złotego Potoku ks. Franciszek Rozwód. Z obawy o losy bezcennej relikwii w niepewnych, powojennych realiach, kapłan ukrył płótno na strychu plebanii – bezpiecznie spoczęło za jedną z szaf.

Obraz czekał na swój moment ponad dekadę. Dopiero w 1957 roku, gdy parafię objął ks. Tadeusz Jordanek, zapomniane malowidło ujrzało światło dzienne. Nowy proboszcz natychmiast skierował wizerunek do gruntownej renowacji. Po odzyskaniu dawnego blasku Matka Boża zajęła centralne miejsce w głównym ołtarzu kościoła, stając się duchową kotwicą dla przesiedleńców.

Kresowe korzenie na Ziemiach Odzyskanych

Dla dawnych mieszkańców Złotego Potoku rok 1945 oznaczał brutalne rozstanie z ojcowizną. W ramach powojennych repatriacji zostali wywiezieni na zachód Polski i rozproszeni po różnych miejscowościach Ziem Odzyskanych. Wielu z nich osiedliło się w okolicach Wabienic, inni trafili dalej.

Wabienicki odpust stał się dla nich nieoficjalnym punktem zbornym. To właśnie przed obliczem tej samej Maryi, przed którą klęczeli na Kresach, mogli znowu spojrzeć sobie w oczy, uścisnąć dłonie dawnych sąsiadów i ożywić wspomnienia o opuszczonych domostwach.

Dziś tradycję tę z dumą niosą dzieci i wnuki ekspatriantów. Wśród obecnych na niedzielnej liturgii pielgrzymów znalazł się m.in. ks. prof. Andrzej Hanich, który choć urodził się już na Opolszczyźnie, od lat daje świadectwo pamięci o korzeniach swoich przodków.

Tradycja, która łączy pokolenia

Obecność drugiego i trzeciego pokolenia Złotopotoczan dowodzi, że tożsamość zbudowana na pamięci o przodkach nie ginie wraz z odejściem naocznych świadków historii. Odpust w Wabienicach to żywy dowód na to, jak wielką siłę scalającą ma wspólna wiara i szacunek dla rodowodu.

Zwieńczeniem duchowych przeżyć było spotkanie przy wspólnym stole. O atmosferę i gościnność zadbały członkinie Koła Gospodyń Wiejskich „Wabieniczanie”. Na pielgrzymów czekał tradycyjny poczęstunek: gorący żurek, parujące ziemniaki ze swojską okrasą, orzeźwiający domowy kompot oraz wypieki przygotowane według lokalnych receptur. Długie rozmowy, które przeciągnęły się do popołudnia, po raz kolejny udowodniły, że pamięć o Złotym Potoku wciąż bije żywym rytmem w sercach mieszkańców Wabienic i ich gości.

Udostępnij:
REKLAMA