Mieszkańcy narzekali na lód, miasto wylicza kilometry. Kto odpowiada za śliskie chodniki?
Lutowa gołoledź dała się we znaki wszystkim mieszkańcom Oleśnicy. Śliskie chodniki, nieodśnieżone parkingi i niebezpieczne drogi stały się tematem gorących dyskusji. Radny Dawid Jankowski już 16 lutego złożył interpelację, pytając o skuteczność działań służb. Dopiero teraz, z dużym opóźnieniem, otrzymaliśmy oficjalne stanowisko miasta.
35 godzin walki z lodem i 337 przejechanych kilometrów
Z dokumentu podpisanego przez Krzysztofa Finka, dyrektora Sekcji Dróg Miejskich (SDM), wynika, że służby nie próżnowały. Kluczowym dniem był 5 lutego, kiedy miasto sparaliżowała gołoledź.
Zgodnie z wyjaśnieniami SDM:
- Akcja rozpoczęła się o godzinie 5:15.
- Do walki z lodu wysłano m.in. dwie pługopiaskarki ciężarowe, dwa ciągniki rolnicze oraz Multicara.
- W ciągu zaledwie 35 godzin pojazdy zimowego utrzymania dróg przejechały łącznie 337 kilometrów.
- Skutki gołoledzi na głównych ciągach komunikacyjnych w zarządzie miasta miały zostać usunięte do godziny 6:30 rano, czyli przed porannym szczytem komunikacyjnym.
Ślisko na chodnikach? Miasto: „To nie nasze”
Wiele skarg mieszkańców dotyczyło oblodzonych chodników. Tutaj SDM odbija piłeczkę, przypominając o literze prawa. Zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, za odśnieżanie chodników przyległych bezpośrednio do nieruchomości odpowiadają ich właściciele.
Co więcej, miasto wyraźnie odcina się od problemów na drogach powiatowych przebiegających przez Oleśnicę. W odpowiedzi czytamy, że drogi te podlegają pod Zarząd Powiatu Oleśnickiego, a burmistrz nie ma wpływu na ich stan ani na harmonogram prac tamtejszych służb.
Dyrektor Fink zapewnia, że akcja zwalczania gołoledzi była prowadzona nieprzerwanie do czasu ustania zjawiska, a harmonogram prac przewiduje dyżury w godzinach od 5:30 do 21:00.