Śledztwo historyczne, które połączyło pokolenia. Wywiad z dyrektorem szkoły we Wszechświętem
Minęły pierwsze miesiące odkąd szkoła oficjalnie nosi imię Bronisława Grażewicza. Jak z perspektywy tego czasu ocenia Pan tę decyzję?
Wybór Bronisława Grażewicza na patrona szkoły do zdecydowanie decyzja całej społeczności szkolnej. Bardzo cieszę się, że odtworzona bohaterska wojskowa historia patrona, nauczycielska praca oraz lokalna działalność wywarła ogromny wpływ na młode pokolenie. Przypomnę, że nasze poszukiwania zaczynaliśmy od kompletnego braku informacji o życiu patrona. Z racji walki w zbrojnych oddziałach Armii Krajowej, fakty i dokumenty z jego życia były mocno ukryte i potrzeba było wiele starań, aby ujrzały światło dzienne. Tu duże wsparcie otrzymaliśmy od wielu instytucji m.in. od: Instytutów Pamięci Narodowej we Wrocławiu i w Warszawie, oddziału ZBOWID, Archiwów Wojskowych w Warszawie i Oleśnicy, Archiwum Wileńskiego na Litwie, Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie i wielu innych wspaniałych ludzi. We wszystkich inicjatywach otrzymaliśmy duże wsparcie Urzędu Gminy Oleśnica, rodziców, lokalnych mieszkańców.
Z perspektywy czasu ta decyzja bardzo scaliła całą społeczność szkolną, poczuliśmy tożsamość z wartościami naszego patrona. Przed nami wiele ciekawych zadań i pomysłów, to nas bardzo motywuje i cieszy.
Czy i w jaki sposób posiadanie tak bliskiego, lokalnego patrona zmieniło tożsamość szkoły i zintegrowało społeczność Wszechświętego?
Wszyscy czujemy bliskość naszego patrona,. Tu był, żył, pracował, pamiętają go jeszcze żyjący mieszkańcy. Cieszy to , że młode pokolenie może mieć wspólne tematy ze starszym osobami na temat ważnych wartości, dzięki życiu Bronisława Grażewicza. „Naród bez historii, szkoła bez tożsamości to teraz sprawa dla nas nie do przyjęcia”
W jaki sposób dbacie Państwo o to, by postać patrona nie była tylko nazwiskiem na tablicy, ale żywym elementem edukacji?
Temat dla nas jest bardzo świeży i praktycznie codziennie wertujemy i kompletujemy dokumenty z życia Bronisława Grażewicza oraz pierwszych nauczycieli szkoły. Wykonaliśmy stałą ścianę wystawową ze sztandarem, logiem i ważnymi faktami z życia patrona i powstania naszej szkoły. Na bieżąco dzielimy się nowymi pozyskanymi informacjami ze społecznością szkolną. Dodatkowo szkoła została oficjalnie włączona do Dolnośląskiej Rodziny Szkół Armii Krajowej i Bohaterów AK, gdzie będziemy dzielić się swoimi wydarzeniami i spostrzeżeniami z innymi placówkami dolnośląskimi. Na stałe wpisujemy do kalendarza wydarzeń szkolnych „Marsz Osadników” i „Dzień Patrona”. Chcemy stale poszerzać wiadomości wśród naszych wychowanków wiedzę na temat Armii Krajowej.
Czy przez ten rok udało się odkryć nowe, nieznane wcześniej fakty z życia patrona lub nawiązać kontakt z osobami, które go pamiętają?
Tak, dzięki pomocy Archiwów Wojskowych z Oleśnicy i Warszawy zdobyliśmy dosyć obszerny materiał nieznanych jeszcze wiadomości. Ciekawe, że wraz z tym tematem odtwarzamy historię miejscowości Wszechświęte, przekazano nam sporo archiwalnych przedwojennych zdjęć miejscowości. Ale chyba najciekawszym dla nas było zdjęcie Pani Jadwigi Grażewicz, żony patrona, pierwszej nauczycielki naszej placówki, która niespełna po roku od przybycia z Litwy umiera w 1946 r. i pochowana jest przy kościele we Wszechświętem. Z naszej inicjatywy od niedawna na jej pomniku pojawił się jej wizerunek z Matką Boską Ostrobramską, przypominającą skąd przybyła. Pomysł bardzo ucieszył mieszkańców.
Historia osadników przybywających po wojnie na Ziemie Odzyskane jest fascynująca, ale często trudna. Jak szkoła przybliża najmłodszym te skomplikowane losy ich przodków?
Najlepszym sposobem jest bezpośredni, aktywny udział w naszych wydarzeniach upamiętniających życie patrona i przybycie pierwszych Osadników na Ziemie Zachodnie. Te uroczystości dogłębnie przeszywają umysły młodych ludzi, dodatkowo ogromne zaangażowanie rodziców utwierdza nas w naszych działaniach. Bezcenne tu są słowa młodych wychowanków: „Ja mam już kolejny pomysł jak za rok przebiorę się za Osadnika z lat powojennych”
Co jest największym wyzwaniem w uczeniu lokalnej historii w dzisiejszych, tak cyfrowych i globalnych czasach?
Najważniejsze wydaje się być nauka spojrzenia „Faktycznie ten świat wtedy wyglądał inaczej”, to były trudne powojenne chwile. Zdjęcia, rozmowy z ludźmi, którzy pamiętają powojenne czasy. Potem zainteresowanie tematem, który pobudzi emocje. A jeszcze potem własne poszukiwania i odkrywanie tego, czego jeszcze nikt nie odkrył.