Liceum to nie jedyna droga. Młodzi stawiają na konkretny fach i nie żałują

KK | KK
Liceum to nie jedyna droga. Młodzi stawiają na konkretny fach i nie żałują
Od 24 lat młodych adeptów kształci Bogdan Mazur, mistrz cukiernictwa w cukierni w Sokołowicach, związany z tym miejscem od ponad dwóch dekad.
Licea ogólnokształcące od lat cieszą się popularnością, jednak na rynku edukacyjnym widać wyraźną zmianę trendu. Młodzież po ukończeniu szkoły podstawowej coraz częściej stawia na szkoły branżowe (dawne zawodówki). Powód jest prosty: to najszybsza droga do zdobycia zawodu, niezależności finansowej i pewnej pracy tuż po odebraniu świadectwa.

Wybór szkoły branżowej to dla wielu nastolatków przemyślana decyzja. Zamiast wieloletniej nauki teorii, stawiają na praktykę i fach, na który jest realne zapotrzebowanie na rynku. – Ja szybko wiedziałem, że chcę być tapicerem, bo było już kilka osób w mojej rodzinie, które się tym zajmowały, a nawet pracowały w ROM-ie – opowiada Miłosz, jeden z uczniów, którzy w minionym roku szkolnym zdobywali praktyczne umiejętności w oleśnickim zakładzie.

Michał i Miłosz wybrali naukę zawodu tapicera i zdobywają praktykę w ROM-ie.

Ale decyzja Miłosza nie była podyktowana wyłącznie rodzinnymi tradycjami. Dużą rolę odegrali także rówieśnicy, którzy szlak przecierali przed nim. – Rozmawiałem z kolegami, którzy wcześniej mieli tutaj praktyki. Oni też przekonywali, że jest super atmosfera. – Na początku było ciężko, ale teraz jest dobrze – dodaje Michał, kolega Miłosza.

Nauka w szkole zawodowej to przede wszystkim kontakt z realnym środowiskiem pracy, co pozwala na płynne wejście w dorosłe życie. Jak wygląda to w praktyce? System jest stworzony tak, aby stopniowo wdrażać młodzież w obowiązki. W pierwszym roku nauki uczniowie przychodzą na praktyki dwa razy w tygodniu. W klasie drugiej i trzeciej spędzają tam już trzy dni, resztę czasu poświęcając na naukę przedmiotów w szkole.

Proces nauki zawodu zaczyna się od podstaw, aby z czasem przejść do coraz bardziej zaawansowanych technik. – Zaczynamy od prostych rzeczy: od układania pianek, segregacji materiałów czy też rozkładania mebli – wyjaśnia Miłosz, opisując swoje pierwsze kroki w zakładzie. – W trzeciej klasie skupiamy się już na typowym tapicerowaniu – wtrąca Grzegorz Gęglawy, który w oleśnickim zakładzie z ramienia firmy zajmuje się opieką nad uczniami.
Jak zaznacza, wysiłek włożony w szkolenie młodzieży procentuje obopólnymi korzyściami: – Większość z naszych uczniów zostaje później u nas jako pracownicy – dodaje.

Pewna praca czeka

Od 24 lat młodych adeptów kształci Bogdan Mazur, mistrz cukiernictwa w cukierni w Sokołowicach, związany z tym miejscem od ponad dwóch dekad.
– Co roku ktoś przychodzi do zawodu – opowiada pan Bogdan. Jak zauważa, choć większość absolwentów ostatecznie zostaje przy tym fachu, początkowe zderzenie z rzeczywistością bywa dla niektórych trudne. – Wielu nie zdaje sobie sprawy z faktu, jak ciężka jest to praca. Dobry cukiernik to taki, który ma chęci do pracy i nauki. A ja chętnie dzielę się z nimi wiedzą – uśmiecha się mistrz.

Podobnie jak w przypadku tapicerów, nauka w cukierni rozpoczyna się od najprostszych czynności. Przyszli mistrzowie wypieków startują m.in. od przygotowania owoców i innych artykułów niezbędnych do produkcji oraz precyzyjnego ważenia surowców. To na tym etapie uczą się, jak od podstaw przygotować idealne kruche ciasto. Z czasem wchodzą na wyższy poziom, odkrywając swoje mocne strony.

Młodzi cukiernicy z Sokołowic szybko znajdują swoje ulubione wyroby, w których zaczynają się specjalizować. Kuba jest świetny w przygotowywaniu tortów, natomiast Maja odnalazła swój talent w pieczeniu serników. Oboje bardzo lubią to, co robią, i zgodnie przyznają, że nie wyobrażają sobie wykonywania innego zawodu.

Udostępnij:
REKLAMA