Koczowisko pod oknami i strach na przystanku. Mieszkańcy Wojska Polskiego alarmują: Boimy się o dzieci

Red | Red
Koczowisko pod oknami i strach na przystanku. Mieszkańcy Wojska Polskiego alarmują: Boimy się o dzieci
Ławki wyrwane z ziemi i przeniesione pod śmietnik, libacje alkoholowe tuż pod oknami, odór oraz przystanek autobusowy zamieniony w sypialnię pod kołdrą. Mieszkańcy bloku przy ul. Wojska Polskiego 18 w Oleśnicy mają dość. W liście do naszej redakcji opisują codzienność w sąsiedztwie sklepu spożywczego i apelują do służb o pilną interwencję.

Okolice ul. Wojska Polskiego 18 od miesięcy zmagają się z problemem, który z każdym tygodniem staje się coraz bardziej uciążliwy. Przestrzeń wspólna wokół bloku oraz teren za sklepem spożywczym zostały zdominowane przez osoby w kryzysie bezdomności, które urządziły sobie tam stałe miejsce pobytu.

Przystanek jak sypialnia, ławka pod śmietnikiem

Jednym z najbardziej bulwersujących punktów jest pobliski przystanek autobusowy. Z relacji czytelniczki wynika, że pasażerowie boją się z niego korzystać.

– Szczególnie niepokojąca jest sytuacja na przystanku autobusowym, gdzie notorycznie śpi osoba bezdomna. Zajmuje praktycznie całą przestrzeń, leży pod kołdrą, otoczona swoimi tobołami i wózkami. W efekcie pasażerowie, zamiast czekać pod wiatą, stoją z daleka na zewnątrz, obawiając się podejść – relacjonuje mieszkanka.

To jednak nie wszystko. Koczowisko przeniosło się również pod osiedlową wiatę śmietnikową. Ktoś posunął się nawet do tego, że wykopał ławkę stojącą dotąd przy wejściu do jednej z klatek schodowych i przetransportował ją pod kosze na odpady. To tam regularnie gromadzą się amatorzy taniego alkoholu. Pozostają po nich sterty butelek, resztki jedzenia i przejmujący fetor.

„Nie chodzi o brak empatii, ale o bezpieczeństwo dzieci”

Mieszkańcy podkreślają, że nie chcą nikogo stygmatyzować, ale ich cierpliwość zwyczajnie się wyczerpała. Codziennością stało się omijanie osób leżących na schodach do klatek i znoszenie wulgaryzmów. Największy lęk budzi los najmłodszych, którzy każdego dnia wracają tędy ze szkół.

– Nie chodzi nam o brak empatii wobec osób bezdomnych, ale o zapewnienie mieszkańcom podstawowego poczucia bezpieczeństwa i możliwości normalnego wejścia do klatek, korzystania z przystanku czy ławek. Nigdy nie wiemy, jak zachowa się człowiek pod wpływem alkoholu. Nie chcemy czekać, aż dojdzie do nieszczęścia – pisze w liście do redakcji oleśniczanka.

Mieszkańcy czują się bezradni i maja poczucie, że sytuacja wymknęła się spod jakiejkolwiek kontroli. Ludzie domagają się zdecydowanych, systemowych kroków – częstszych patroli policji oraz wsparcia ze strony Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.

Udostępnij:
REKLAMA