Ironia zamiast podziękowań. Sołtyska Jenkowic reaguje na bałagan w przestrzeni publicznej
Na początku jej słowa brzmią jak serdeczne podziękowanie: Chciałabym z całego serca podziękować Wam za piękną aranżację tej przestrzeni publicznej – stoły piknikowe gotowe na rozmowy, ognisko i ta otwarta przestrzeń, która zachęca do spotkań. To miejsce stało się prawdziwym sercem społeczności, a Wasz wysiłek w jego przygotowanie sprawia, że każdy spacer tutaj staje się przyjemnością. Szczególne wyrazy uznania dla organizatora tej imprezy – wyobrażam sobie, jak dziś wieczorem będziesz tam przechadzał się ze swoim psem, ciesząc oko tym widokiem. Niech ten spokój i porządek inspirują do kolejnych takich chwil! Z wdzięcznością, sołtys.

Chwilę później okazuje się jednak, że to celowy zabieg stylistyczny.
– A tak serio: Worki na śmieci stoją puste i gotowe do użycia… a śmieci rozsypane są wszędzie, jak konfetti. Rozbite butelki – to dopiero artystyczny akcent, szkoda tylko, że pies może się pokaleczyć podczas spaceru. Brawo, naprawdę czuję tę energię młodości i odpowiedzialności!
Jak wynika z wpisu, w przestrzeni publicznej – wyposażonej w stoły piknikowe i miejsce na ognisko – po jednym ze spotkań pozostały porozrzucane śmieci i potłuczone szkło. Problemem nie jest więc brak infrastruktury, lecz brak dbałości o wspólne dobro.
Miejsce, które miało integrować mieszkańców i być „sercem społeczności”, stało się przykładem, jak łatwo zniszczyć efekt czyjejś pracy i zaangażowania. Sołtyska zwraca uwagę nie tylko na estetykę, ale przede wszystkim na bezpieczeństwo – rozbite butelki stanowią realne zagrożenie dla spacerujących osób i zwierząt.
