REKLAMA

Czy Oleśnicy potrzebny jest miejski ogrodnik? Pomysł wraca wraz z debatą o przyszłości zieleni

Red | Red
Czy Oleśnicy potrzebny jest miejski ogrodnik? Pomysł wraca wraz z debatą o przyszłości zieleni
Park Południowy w Oleśnicy to najmłodsza enklawa zieleni w mieście. FOT. UM OLEŚNICY
Kto powinien czuwać nad zielenią w mieście i czy Oleśnica potrzebuje jednej, spójnej wizji jej rozwoju? Ostatnia wypowiedź przedstawiciela Centrum Ogrodniczego Szostak uruchomiła dyskusję o zasadności powołania stanowiska miejskiego ogrodnika – osoby, która kompleksowo zajmowałaby się planowaniem i ochroną miejskiej zieleni.
REKLAMA

Obecnie miejską zielenią w Oleśnicy zajmuje się kilka różnych podmiotów. Choć każdy z nich realizuje swoje zadania, mieszkańcy coraz częściej zwracają uwagę na brak jednolitej koncepcji. Wskazują na różne standardy pielęgnacji, odmienne podejście do nasadzeń oraz decyzje podejmowane bez długofalowego planu.

Zdaniem zwolenników utworzenia stanowiska miejskiego ogrodnika, jedna osoba z odpowiednimi kompetencjami mogłaby koordynować te działania, planować nasadzenia, reagować na bieżące problemy i – co najważniejsze – dbać o ciągłość wizji zieleni w mieście.

Temat ten powrócił przy okazji niedawnej wypowiedzi Stanisława Szostaka z Centrum Ogrodniczego Szostak, które w tym roku zakończyło współpracę z miastem.

– Przez te ostatnie lata szczególnie staraliśmy się poprawić kondycję drzew zarządzanych przez ZBK i to nam się udało w zadowalający sposób. Kiedy zaczynaliśmy, drzewostan wymagał ogromu pracy – czytamy we wpisie. – Wykonaliśmy też wiele nowych rabat i miejsc, które, mam nadzieję, będą w przyszłości pracować na wygląd naszego miasta. Na koniec roku stworzyliśmy w Parku Południowym kilka niespodzianek, które będą zachwycać już wiosną i staną się wizytówką Oleśnicy.

Oleśnicki przedsiębiorca podkreśla, że zakończenie współpracy z miastem jest dla niego trudne, ponieważ – jak zaznacza – zawsze zależało mu na Oleśnicy.

– Wielokrotnie proponowałem, aby w naszym mieście pojawiła się funkcja Miejskiego Ogrodnika – osoby, która realnie pilnowałaby zieleni i tworzyła spójną wizję jej przyszłości – pisze. – Niestety nie można pogodzić różnych wizji tego, jak powinna wyglądać oleśnicka zieleń. W szczegóły dotyczące tych rozbieżności oraz traktowania lokalnych przedsiębiorców nie będziemy już wchodzić. Nie każdy jest w stanie dostrzec potencjał, jaki drzemie w naszym mieście.

Co mógłby robić Miejski Ogrodnik?

W praktyce Miejski Ogrodnik nie byłby jedynie „osobą od kwiatów”. Do jego zadań mogłyby należeć m.in.:

  • nadzór nad kondycją drzew i krzewów,
  • opiniowanie wycinek oraz nowych nasadzeń,
  • tworzenie długofalowej strategii rozwoju zieleni,
  • współpraca z wykonawcami i jednostkami miejskimi,
  • doradztwo przy inwestycjach drogowych i budowlanych,
  • reagowanie na zgłoszenia mieszkańców.

W wielu miastach w Polsce takie stanowisko już funkcjonuje i – jak podkreślają samorządy – pozwala nie tylko poprawić estetykę przestrzeni publicznej, ale także skuteczniej chronić istniejącą zieleń.

Głos mieszkańców

Wpis Stanisława Szostaka wywołał żywą dyskusję wśród mieszkańców.

– Gratuluję wiedzy i samozaparcia. Rozumiem rozczarowanie wynikające z różnicy wizji tego, jak ma wyglądać zieleń miejska. Też uważam, że miasto powinno mieć architekta zieleni i ogrodnika na stałym etacie – napisał pan Mariusz. Zwrócił również uwagę, że wiele inwestycji kończy się na etapie „ładnie przy odbiorze”, bez planu pielęgnacji w przyszłości, porównując Oleśnicę z intensywnie zazielenianym Wrocławiem.

Z kolei pani Anna podkreśla:
– Szkoda… też nie rozumiem polityki naszego miasta. Zamiast dojść do porozumienia z lokalnymi firmami, które znają miasto i jego potrzeby, wybiera się wykonawców z zewnątrz. Efekty widać – zieleń i porządek w małym mieście są coraz trudniejsze do ogarnięcia.

Udostępnij:
REKLAMA
REKLAMA