Choć inwestycja PKP miała być wizytówką miasta, z relacji mieszkańców wyłania się obraz komunikacyjnego paraliżu, zaniedbanej infrastruktury i urzędowej spychologii. ZDJĘCIE Z ARCHIWUM
Nasz dzisiejszy materiał pokazujący codzienność wokół zmodernizowanego dworca kolejowego w Oleśnicy wywołał lawinę komentarzy. Choć inwestycja PKP miała być wizytówką miasta, z relacji mieszkańców wyłania się obraz komunikacyjnego paraliżu i zaniedbanej infrastruktury. W internetowej dyskusji padły bezpośrednie zarzuty pod adresem samorządowców, a do tablicy wywołani zostali miejscy radni.
Dyskusję zapoczątkował celny i bezkompromisowy głos pani Małgorzaty, która punkt po punkcie opisała prozę życia osób dojeżdżających pociągami:
– Pasażerowie nadal w większości przypadków wracają do domów pieszo lub własnym transportem, sznur zaparkowanych samochodów kończy się przy wiadukcie, samochody oczekujące na przyjazd pociągu tworzą coraz dłuższą kolejkę, do tego autobusy, które nie mają zatoczki na postój i trąbią na oczekujące samochody… – napisała czytelniczka, pytając wprost: – Gdzie są ci aktywni zaangażowani społecznicy i błyskotliwi gracze w mediach społecznościowych i twórcy wizualizacji AI ścieżek rowerowych do dworca? Może niech się pochwalą, czego dokonali w temacie?
Głos ten podchwycili kolejni mieszkańcy. W komentarzach powtarzały się głosy rozgoryczenia, że wielka feta związana z otwarciem budynku przysłoniła realne potrzeby oleśniczan.
– Bańka mydlana pękła. PKP zrealizowało rewitalizację (…), a teraz nadszedł moment: sprawdzam – komentował pan Łukasz. Pan Stanisław z kolei dosadnie nazwał sytuację „cyrkiem”, zwracając uwagę na auta parkowane bez ładu i składu, blokujące manewry miejskich autobusów.
Radny odpowiada: „Nie mamy wpływu”. Mieszkańcy: „To po co jesteście?”
Na internetową krytykę zareagował radny miejski Dawid Galik, który poczuł się wywołany do odpowiedzi jako autor wcześniejszych koncepcji i wizualizacji bezpiecznego dojazdu rowerem do stacji. Samorządowiec tłumaczył jednak, że kwestia dróg leży w gestii powiatu:
– Jako miejscy radni niestety nie mamy wpływu z Zarząd Dróg Powiatowych. Oczywiście możemy zgłaszać właściwym organom zauważone problemy oraz postulować określone działania, jednak formalne kompetencje w tym zakresie należą do zarządcy drogi oraz Starostwa Powiatowego – napisał Galik, dodając, że ul. Kolejowa jest w fazie projektowej, a jego wpisy były uwagami do tego procesu.
Taka argumentacja spotkała się jednak z natychmiastowym odporem oleśniczan.
– To na co ma Pan wpływ? Na podnoszenie ręki na sesji rady miasta? (…) Wy jako radni jesteście przedstawicielami nas i to jest wasz obowiązek, aby chodzić i truć głowę urzędnikom, aby załatwili temat. Najlepsze wytłumaczenie to: nie mam wpływu na to – ripostował pan Tomasz.
W podobnym tonie wypowiedział się pan Zbigniew, krytykując postawę bezradności: „Był kiedyś taki «wszystko mogę…», teraz są tacy jak Pan – każdy «nic nie mogę…»”.
Autorka pierwszego wpisu, pani Małgorzata, sprecyzowała z kolei, że jej zarzuty dotyczą braku twardych, urzędowych działań: „Czy radni zgłosili zauważone problemy i postulowali określone działania oficjalnie (pisemnie)? Jakie były wyniki konsultacji społecznych i audytu? (…) Radni są naszymi przedstawicielami, dlatego pytam, co zostało oficjalnie w tej sprawie zrobione?