REKLAMA

10 lat z kijkami. Oleśniczanka Wanda Szafrańska zaraża pasją do nordic walkingu

Red | Red
10 lat z kijkami. Oleśniczanka Wanda Szafrańska zaraża pasją do nordic walkingu
Pani Wanda Szafrańska zachęca do uprawiania nordic walking.
– Nordic Walking to nie tylko trening. To styl życia. To spotkanie z ludźmi. To półtorej godziny tylko dla siebie – mówi pani Wanda Szafrańska z Oleśnicy, która od dekady niemal codziennie przemierza alejki miasta z kijkami w dłoniach.
REKLAMA

Dziś trudno ją dogonić. Chodzi szybciej, sprawniej i – jak sama podkreśla – męczy się znacznie mniej niż kiedyś. Jej historia pokazuje, że na aktywność fizyczną nigdy nie jest za późno.

Zaczęła w wieku 66 lat

Przygodę z nordic walking pani Wanda rozpoczęła, mając 66 lat. Zmagała się wtedy z nadwagą, bólem nóg i problemami z krążeniem w kończynach dolnych. Po konsultacji z angiologiem usłyszała jedno zalecenie: ruch. – Nie miałam dobrego przepływu w nogach. Lekarz powiedział, że muszę się ruszać, żeby usprawnić krążenie – wspomina.

Efekty przyszły szybciej, niż się spodziewała. Już po miesiącu regularnych marszów waga wyraźnie spadła, a samopoczucie znacząco się poprawiło. Organizm zaczął się adaptować do wysiłku, a z każdym tygodniem było tylko lepiej.

Dziś, po 10 latach systematycznego treningu, pani Wanda podkreśla, że jej serce i płuca pracują wydajniej, a ona sama nie ma problemów ze zdrowiem. – Chodzę szybciej, a przy tym męczę się znacznie mniej. To najlepszy dowód, że było warto – mówi z uśmiechem.

Pięć razy w tygodniu, o świcie

Oleśniczanka maszeruje pięć razy w tygodniu, wczesnym porankiem. To jej stały rytuał – czas tylko dla siebie, na ruch, oddech i zebranie myśli przed nowym dniem. – Spalamy kalorie, wzmacniamy całe ciało, dotleniamy głowę i ładujemy baterie na cały tydzień – wylicza. – Ale najważniejsze jest to, że robimy to razem.

Bo nordic walking w jej wydaniu to nie samotne spacery. To wspólne wyjścia, rozmowy i budowanie relacji. Coraz więcej mieszkańców dołącza do porannych marszów po oleśnickim Parku nad Stawami.

Z biegiem lat nordic walking stał się dla pani Wandy czymś więcej niż aktywnością fizyczną. To pasja i sposób na życie. Zaraża nią innych, przekonując, że nie trzeba czekać na „lepszy moment”.

– Najtrudniej jest zacząć. Potem organizm się przyzwyczaja, a efekty są trwałe – podkreśla.

Jej historia to przykład na to, jak lokalna społeczność może wspólnie dbać o zdrowie i aktywnie spędzać czas. Wystarczą wygodne buty, kije i odrobina chęci. – Weź kije i chodź z nami po zdrowie, formę i dobrą energię – zachęca pani Wanda.

Udostępnij:
REKLAMA
REKLAMA