Dr Gizela Jagielska po odejściu z oleśnickiego szpitala: „Ginekologia w Polsce stała się polityczna”
W rozmowie z „Wyborczą” dr Jagielska podkreśla, że jej zdaniem ginekologia w Polsce stała się dziedziną silnie upolitycznioną. – To „prolajferzy” dyktują warunki, a politycy się ich boją – mówi w wywiadzie dla dziennika. Jak dodaje, choć prokuratura w Oleśnicy orzekła, że nie złamała prawa, to konsekwencje ponosi ona sama.
Protesty, groźby i interwencja polityka
Wyborcza w najnowszej publikacji przypomina, że wokół działalności lekarki od lat narastały kontrowersje. Przed oleśnickim szpitalem regularnie pojawiali się tzw. obrońcy życia, a protesty przeniosły się także do Ostrzeszowa, gdzie ordynatorem ginekologii ma zostać jej mąż. W połowie kwietnia na oddział ginekologiczny w Oleśnicy wtargnął europoseł Grzegorz Braun, który – jak opisuje „Wyborcza” – osaczył lekarkę i groził jej. W styczniu polityk ma zostać przesłuchany, a prokuratura planuje postawić mu cztery zarzuty.
Trzy osoby staną przed sądem za groźby i hejt kierowane wobec dr Jagielskiej, w tym duchowny. Sama lekarka przyznaje, że choć dociera do niej również wiele wyrazów wsparcia, skala nienawiści w internecie jest ogromna i trudna do opanowania.
Koniec pracy w Oleśnicy i niepewna przyszłość
Dr Jagielska uważa, że nieprzedłużenie jej kontraktu w oleśnickim szpitalu miało także podłoże polityczne. W rozmowie z „Wyborczą” mówi, że zmieniono kryteria konkursu w taki sposób, by ona i jej mąż nie mieli szans go wygrać. – Na początku wydawało mi się, że nie chodzi o politykę. Teraz myślę, że to wszystko idealnie się w nią wpisało – ocenia.
Obecnie lekarka poszukuje nowej pracy, nie ukrywając rozczarowania sytuacją w polskiej ochronie zdrowia Sprawa dr Gizeli Jagielskiej wciąż się toczy i – jak podkreśla „Wyborcza” – może mieć znaczenie nie tylko dla samej lekarki i oleśnickiego szpitala, ale także dla całej debaty o prawach kobiet i granicach polityki w medycynie.