Nie żyje 36-letni monter porażony prądem w Jenkowicach

Red | Red
Nie żyje 36-letni monter porażony prądem w Jenkowicach
Lekarzom nie udało się uratować życia jednego z pracowników firmy Tauron, którzy ulegli dramatycznemu wypadkowi przy pracy w Jenkowicach. 36-letni mężczyzna zmarł w szpitalu w wyniku ciężkich obrażeń spowodowanych porażeniem prądem. Stan drugiego z poszkodowanych monterów wciąż pozostaje poważny.

Do tragicznego w skutkach wypadku doszło podczas prac serwisowych przy sieci elektroenergetycznej średniego napięcia w rejonie Jenkowic (gmina Oleśnica). Dwuosobowy zespół pogotowia energetycznego prowadził czynności konserwacyjne przy infrastrukturze pracującej pod napięciem znamionowym od kilkunastu do 20 kV.

Dramatyczny przebieg zdarzenia

Z relacji świadków wynika, że do wypadku doszło w momencie, gdy pracownicy przystawiali aluminiową drabinę do słupa energetycznego. W ułamku sekundy wytworzył się potężny łuk elektryczny. Obaj mężczyźni zostali gwałtownie odrzuceni na ziemię, doznając rozległych obrażeń wewnętrznych i zewnętrznych.

U obu poszkodowanych nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia. O ich życie natychmiast zaczął walczyć trzeci pracownik operatora. To właśnie jego błyskawiczna reakcja i podjęcie resuscytacji krążeniowo-oddechowej jeszcze przed przybyciem służb ratunkowych pozwoliły wstępnie przywrócić u obu mężczyzn podstawowe czynności życiowe.

Wielogodzinna walka o życie

Na miejsce natychmiast zadysponowano znaczne siły: naziemne zespoły ratownictwa medycznego, straż pożarną, policję oraz załogi Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Po skomplikowanej, trwającej blisko dwie godziny akcji ratunkowej obaj pracownicy w stanie krytycznym zostali przetransportowani do wrocławskich szpitali – 26-letni monter trafił do placówki przy ul. Kamieńskiego, a jego starszy kolega pod opiekę lekarzy ze specjalistycznego oddziału klinicznego.

Mimo wysiłków personelu medycznego, 36-letni mężczyzna zmarł z powodu rozległych powikłań powypadkowych.

Śledztwo prokuratury i inspekcji pracy

Okoliczności wypadku są przedmiotem szczegółowego śledztwa prowadzonego pod nadzorem prokuratury. Na miejscu zdarzenia czynności realizowali śledczy oraz inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy. Kluczowe dla wyjaśnienia sprawy będzie ustalenie, czy zachowano wszystkie procedury BHP.

Udostępnij:
REKLAMA