Autobusy nie nadawały się do jazdy? Radny żądał zerwania kontraktu, urząd odpowiada
Radny Bielański w swoim piśmie zarzucił rażące nieprawidłowości, fatalny stan techniczny taboru oraz brak należytego nadzoru ze strony ratusza. Pytał m.in. o kary umowne, możliwość natychmiastowego zerwania kontraktu, liczbę wcześniejszych skarg oraz konsekwencje wobec kierowcy, który miał świadomie prowadzić pojazd niedopuszczony do ruchu.
Kary tak, zerwanie umowy nie
Jak wyjaśnia magistrat, bezpośrednio po zdarzeniu wezwano operatora – Dolnośląskie Linie Autobusowe Sp. z o.o. – do uzupełnienia taboru sprawnymi pojazdami oraz złożenia pisemnych wyjaśnień. Na trasy wprowadzono tabor zastępczy; obecnie linie obsługują m.in. nowe pojazdy z 2026 roku (2 sztuki) oraz autobus z 2021 roku.
Czytaj także:
Miasto nie planuje jednak zrywać umowy z przewoźnikiem. Urząd uznał, że po analizie zaistniałych okoliczności nie ma podstaw do natychmiastowego rozwiązania umowy, a wycofanie autobusów spowodowało jedynie chwilowe przerwy w kursowaniu.
Trwa weryfikacja dokumentacji i wyliczanie kar umownych za niezrealizowane kursy oraz przestoje. Kwota zostanie potrącona z najbliższego wynagrodzenia operatora.
Ewentualne wyciągnięcie konsekwencji dyscyplinarnych wobec kierowców leży wyłącznie po stronie pracodawcy, czyli firmy DLA.
Kto kontroluje autobusy?
Odnosząc się do zarzutów o brak nadzoru, sekretarz zaznaczył, że urzędnicy weryfikują jakość świadczonych usług comiesięcznie, lecz bieżące kontrole stanu technicznego leżą w gestii policji oraz ITD. Ratusz wskazał również, że przed sierpniową interwencją inspekcji do urzędu nie wpłynęła ani jedna oficjalna skarga mieszkańców dotycząca złego stanu technicznego taboru – wpływające uwagi dotyczyły wyłącznie rozkładów jazdy oraz zachowania kierowców.
W przypadku kolejnych sygnałów o nieprawidłowościach, miasto zapowiada organizowanie dalszych doraźnych kontroli przy udziale uprawnionych służb zewnętrznych.