REKLAMA

„Miałam zostać trzy miesiące, zostałam na lata”. Marta Kowalska o życiu między Oleśnicą a Włochami

Katarzyna Kijakowska | Katarzyna Kijakowska
„Miałam zostać trzy miesiące, zostałam na lata”. Marta Kowalska o życiu między Oleśnicą a Włochami
Marta Kowalska pokazuje piękno Włoch i zachęca do podróżowania po Italii.
W marcu na naszym portalu publikujemy cykl rozmów z inspirującymi kobietami. Bohaterkami naszych artykułów są osoby, które realizują swoje pasje, spełniają marzenia i pokazują, że warto iść własną drogą – niezależnie od wieku czy okoliczności. Tym razem rozmawiamy z Martą Kowalską – oleśniczanką, nauczycielką i blogerką, która od lat dzieli się swoją miłością do Włoch. Dziś Marta prowadzi bloga „Czas na podróże – jedziemy do Włoch”, gdzie pokazuje piękno tego kraju, inspiruje do podróżowania i udowadnia, że nigdy nie jest za późno, by zrobić coś dla siebie.
REKLAMA

Włochy miały być tylko przystankiem na trzy miesiące. W którym momencie poczułaś, że to już coś więcej niż chwilowy wyjazd zarobkowy?

Do pozostania we Włoszech, dłużej niż na trzy miesiące, namówiła mnie moja rodzina- ciocia i wujek do których pojechałam. Miałam zostać na rok. Wyszło inaczej, bo po roku spędzonym w Italii, poznałam męża i razem zdecydowaliśmy o pozostaniu.

Co najbardziej zachwyciło Cię w Italii na początku – ludzie, styl życia, kuchnia, krajobrazy?

Na początku w Italii zachwyciło mnie wszystko to, czego nie widziałam w Polsce. Banalne, ale sama jazda autokarem włoską autostradą już była dla mnie czymś niesamowitym ( początki lat 90), widoki, krajobrazy, kuchnia włoska, owoce, których nigdy wcześniej nie widziałam, byłam pod ogromnym wrażeniem całokształtu – wcześniej nie znałam takiego życia. Ludzie w południowych  krajach Europy, jak Włochy czy Hiszpania są częściej uśmiechnięci, radośni, spontaniczni, życzliwi i przede wszystkim serdeczni, ale to zrozumiałe, mają więcej słońca i ciepła, co przekłada się na ich pogodę ducha.

Co było impulsem, żeby zacząć pisać i dzielić się swoją wiedzą o Włoszech?

Mój mały blog, który prowadzę już 3 rok powstał z myślą o pokazaniu piękna Italii i kobietach w moim lub podobnym wieku, aby znalazły czas dla siebie i nie bały się  podróżować. Stąd nazwa ,,Czas na podróże – jedziemy do Włoch.” Całą inspiracją do założenia bloga była rozmowa zaproponowana przez… Ciebie Kasiu, gdy zapytałaś mnie czy opowiem o moim życiu we Włoszech.

Jakie treści najbardziej przyciągają czytelników – praktyczne poradniki, gotowe plany zwiedzania, a może Twoje osobiste historie?

Lubię robić zdjęcia, dlatego na blogu mogę pokazać wszystkie piękne miejsca, które udało mi się odwiedzić, a jeśli ktoś skorzysta z moich rad i inspiracji, to znaczy, że to co robię ma sens. Pomagam też w organizacji wyjazdów do Rzymu i innych miast włoskich osobom, które takiej pomocy potrzebują.

Masz swoje ukochane miejsce we Włoszech, do którego zawsze wracasz?

Nie ukrywam, że bardzo kocham Włochy, ale jak się spędza 15 lat najpiękniejszych lat młodości w tym kraju, to zrozumiałe. Mam dwa serca i tak już pozostanie- polsko -włoskie. Podobno urodę mam nawet bardziej włoską niż polską (śmiech). Rzym i Ladispoli to dwa najważniejsze dla mnie miejsca w Italii.
W Rzymie braliśmy ślub z mężem i tam urodzili się nasi synowie. W Ladispoli mieszkaliśmy i do dziś utrzymujemy kontakt z naszymi przyjaciółmi.  A przecież od naszego powrotu minęło już 19 lat.

Co powiedziałabyś osobom, które marzą o podróży do Włoch, ale wciąż odkładają ją „na kiedyś”?

Teraz jest wiele możliwości w podróżowaniu, tanie linie lotnicze, lotnisko we Wrocławiu, same plusy. Marzy mi się odwiedzić te regiony Włoch, w których jeszcze nie byłam. Jeśli mogę na koniec coś dodać to tylko tyle, że nie warto odkładać niczego na później, a zwłaszcza podróżowania.  Moje sytuacje życiowe pomogły docenić mi to, że życie jest piękne i cieszę się każdym dniem. 

Dziękuję Ci za rozmowę.

Udostępnij:
REKLAMA
REKLAMA